dr Tommaso Contaldi
Pietro Violi - Medyczny opis uzdrowienia Consiglii De Martino

od lewej: o. Gerardo Di Flumeri OFMCap (vicepostulator - San Giovanni Rotondo), ks. bp Edward Samsel (Ełk), o. Paolino Rossi OFMCap (postulator generalny - Rzym), Tomasso Contaldi,..... Pietro Violi, o. Wojciech Szuliński OFMCap, Nunziatina Placentino.
uczestnicy sympozjum

po prawej: O.Pio błogosławi Najświętszym Sakramentem
jedno z mało publokowanych zdjęć.
Błog. Najśw. Sakramentem
Tommaso Contaldi
Historia nadzwyczajnego uzdrowienia Consiglii De Martino.


Miałem okazję być lekarzem pacjentki, która została uzdrowiona. 1 listopada 1995 roku w Salerno we Włoszech około godziny jedenastej (była to uroczystość Wszystkich Świętych) pewna kobieta w wieku czterdziestu pięciu lat przygotowywała się do pójścia na Mszę Świętą. Cieszyła się jak najlepszym zdrowiem, nigdy na nic nie chorowała, była matką trojga dzieci o mocnej budowie ciała. I nagle poczuła ból, któremu towarzyszyło uczucie duszności.
W pewnym momencie dostrzegła na lewym barku opuchliznę wielkości pomarańczy. W towarzystwie bratowej udała się do szpitala. Od razu podjęto badania radiologiczne, które wykazały, że nastąpił wyciek limfy z przerwanego kanału piersiowego.
Płyn wyciekł poza swoje normalne środowisko i rozlał się po klatce piersiowej i jamie brzusznej. Było go około dwóch litrów. Dokładniejszego opisu ze strony medycznej dokona za chwilę doktor Pietro Violi, który jest specjalistą w tej dziedzinie.

Tu odejdę od opisu tego przypadku, by wyjaśnić na czym polegała obecność Ojca Pio w całej sprawie.

Ta pani była czcicielką Ojca Pio. Tak więc kiedy z samego rana poczuła się źle, od razu wewnętrznie zwróciła się do Ojca Pio. To wezwanie, które na początku miało charakter wewnętrzny zostało też zwerbalizowane w obecności córki tej pani około godziny czternastej, kiedy po badaniu lekarze dali jej do zrozumienia, że sytuacja jest bardzo poważna. Córka zawołała swojego ojca i poprosiła, by zatelefonował do San Giovanni Rotondo. Pacjentka była bardzo znana wielu tamtejszym kapłanom, również o. Gerardo Di Flumieri.
Dlatego prosiła, by kapucyni zwrócili się do Ojca Pio w jej potrzebie. O godz. 19°° przeprowadzono następne prześwietlenie - tym razem z użyciem kontrastu wstrzykiwanego w żyły. W ten sposób posiadamy niezaprzeczalny dowód, że w organizmie pacjentki nastąpił wylew limfy po przerwaniu przewodu. Zwołano zespół chirurgów i ustalono, że należy jak najszybciej operować. Pacjentka się przestraszyła, jeszcze raz wezwała Ojca Pio i ciągle prosiła, by modlić się za nią w San Giovanni Rotondo. Rankiem 2 listopada ordynator przyszedł z wizytą lekarską i pocieszając pacjentkę powiedział, że musi być operowana chirurgicznie. Operacja polegałaby na usunięciu rozlanej limfy i zszyciu przewodu, który uległ przerwaniu.

Wobec nieuchronnej operacji pacjentka jeszcze natarczywiej poprosiła Ojca Pio w myśli: "Ty bądź moim chirurgiem. Ty mnie zoperuj!" Po kilku godzinach w oczekiwaniu na operację, kiedy rozmawiała z bratową, odczuła jako cudowną obecność to, że ktoś rozwiązał jej tasiemkę trzymającą koszulę przy szyi. Poczuła, że ktoś przecina jej szyję - mimo że nie odczuła bólu - że otwiera jej gardło, usuwa rozlany płyn i szyje to, co zostało przerwane.

Tak więc w rzeczywistości pacjentka została zoperowana wirtualnie przez Ojca Pio. Faktem jest, że została uzdrowiona w tym właśnie momencie. Na potwierdzenie tego wszystkiego z medycznego punktu widzenia nie odczuła więcej żadnych objawów. Z duchowego punktu widzenia poczuła intensywny zapach właściwy dla obecności Ojca Pio.
Pewna swojego uzdrowienia poprosiła, aby mogła iść do domu. Lekarze, którzy przyszli, stwierdzili, że nie ma już opuchlizny i pacjentka-z medycznego punktu widzenia -jest zdrowa. Podjęli więc ostateczne badania, które przeprowadzono następnego dnia (czyli 3 listopada). Wykonano ekografię jamy brzusznej, zdjęcie rentgenowskie klatki piersiowej i badania laboratoryjne. Ustalono, że rzeczywiście została uzdrowiona. Lekarze poprosili, aby pacjentka została jeszcze w szpitalu dla dokonania dodatkowego badania kontrolnego. 6 listopada przy kolejnym prześwietleniu z wprowadzonym kontrastem potwierdzono całkowite i natychmiastowe uzdrowienie tej pacjentki. Po kilku dniach - ponieważ lekarze widzieli, że w tym przypadku jest coś nadzwyczajnego - na zaproszenie o. Gerardo Di Flumeri rozpoczęliśmy zbieranie wszystkich danych, by stwierdzić, czy rzeczywiście można mówić o cudzie. Rozpoczęliśmy to 8 listopada 1995 roku i nie bez trudności po dwóch i pół roku doprowadziliśmy do końca zbieranie danych i analizę medyczną. Jest to historia, która okazała się rzeczywiście łaską dla nas wszystkich.
Mamy nadzieję prowadzić dalej tę sprawę, po beatyfikacji będziemy mogli o tym powiedzieć szerzej.



Pietro Violi
Medyczny opis uzdrowienia Consiglii De Martino


Spróbuję opisać ten przypadek uzdrowienia, który dla nas lekarzy jest faktem naukowo niewyjaśnialnym.

My - jako lekarze - nigdy nie wymówimy słowa "cud". To należy do teologów. Natomiast spróbujemy określić, czy to uzdrowie-nie jest nadzwyczajne, ezy nie. Mój kolega mówił o opuchliźnie na prawym barku. Przez rysunek postaram się to wyjaśnić.
Kanał piersiowy przeprowadza limfę. Rozpoczyna się wjamie brzusznej. Są tam dwa mięśnie, zwane diafragmą, które oddzielają klatkę piersiową od jamy brzusznej. Między nimi biegnąnaczynia. Wśród nichjest kanał piersiowy.
Zbiera on substancję, która pochodzi tak z trawienia, jak i z płynu, który krew traci w czasie swojego obiegu. W górze znajdują się płuca i serce. Kanał piersiowy przechodzi z tyłu za phzcami i gdy dociera do góry, wlewa swoją zawartość do żyły, która powraca do serca. Pacjentka miała pęknięcie w tym właśnie miejscu.
Kanał piersiowy -jak mówiliśmy - prowadzi limfę. W chwili gdy nastąpiło przerwanie w tym właśnie miejscu nastąpił wylew limfy w przestrzeń między płucami i płyn rozlał się aż do jamy brzusznej. Nadzwyczajność faktu polega na tym, że w roku 1997 opisano 1274 przypadki tego rodzaju i we wszystkich należało operować.

Przede wszystkim należy podwiązać kanał, a następnie włożyć igłę i usunąć płyn, który jest pomiędzy płucami. Ten płyn ma takie właściwości, że w żaden sposób nie może być zaabsorbowany przez organizm. Jeśli się robi drenaż, usuwanie płynu trwa dwa tygodnie. Ta kobieta - z medycznego punktu widzenia - nie mogła zostać wyleczona bez podwiązania i bez drenażu.
Dla nas lekarzy ten przypadek i teraz, i w przeszłości nie znajdzie rozwiązania. Zatem, by stwierdzić uzdrowienie, zweryfikowano wszystkie elementy. Przede wszystkim stwierdzono, że choroba narządu była rzeczywista, a nie tylko psychologiczna. Nie miała miejsca żadna terapia.
Uzdrowienie miało charakter natychmiastowy i całkowity.
Zatem to wszystko pozwala nam myśleć, że było to nadzwyczajne uzdrowienie.

Tlumaczenie: Wojciech Szuliński OFMCap.