[Powrót] [Kapucyni]
O. Pio czyta list
Listy Ojca Pio
Listy Ojca Pio do O. Augustyna i O. Benedykta zawierają bardzo bogaty materiał informacyjny i formacyjny. W wydaniu polskim zawarte zostały w 4 tomach. Tłumaczenie: Bożena Wińczyk-Sowa i o. Salezy (Józef) Kafel OFMCap.
Wydane zostały przez Archidiecezjalne Wydawnictwo Łódzkie;
90-458 Łódź
ul. ks. I. Skorupki 3
tel. (0-42) 360481.

Poniższy tekst zaczerpnięty został z tomu drugiego s. 35 - 39 (nr listów 131 i 132)

Ojciec Pio do Ojca Benedykta

"Jaką straszną rzeczą jest cierpienie duszy". - Ból spowodowany pragnieniem zjednoczenia się z Panem Bogiem - Władze pozostają zawieszone ". Ten stan trwa nawet przez wiele dni". -- Dziwna samotność. - Najżywsze pragnienie posiadania Jezusa całkowicie. -"Pewne radości, których nawet sam nie rozumiem czym są ". - W tym nie ma jakiegoś oszustwa. - Na czym polega zdecydowany upór woli?

[Pietrelcina, czerwiec 1913](24)

J.M.J.F.D.K.
Najdroższy Ojcze!
Niech łaska Jezusa zawsze będzie z Tobą. Jak zrobić, bym był zrozumiany w tym, co piszę?
Czuję potrzebę upokorzenia się przed Panem i proszenia Go, aby jeśli zechce, On sam prowadził moją rękę i obdarzył mnie łaską, aby umiał powiedzieć coś o wielkich cudach, które Jego miłosierdzie objawia mojej duszy.

Mój Ojcze, jakże straszną rzeczą jest cierpienie duszy. Tak nędznym stworzeniem jestem, czuję, że ogarnia mnie święty strach w przykładaniu ręki do przedstawienia tej sprawy i gubię się w znalezieniu właściwych słów, by dobrze się wyrazić.

Moja dusza, która stale otrzymuje łaski od Boga, nie jest zaspokojona, co więcej nieustannie jęczy i wzdycha, ażeby jej cierpienie zostało podwojone. Z dnia na dzień odsłania się jej wielkość Boga i to w takim świetle, które staje się w niej coraz jaśniejsze, wtedy dusza spala się pragnieniem zjednoczenia się z Nim nierozerwalnymi więzami.

W tym świetle widzę, jak ten godny uwielbienia Pan zasługuje, by był kochany i dusza czuje się coraz bardziej rozpalona miłością do Niego. Ale, o, Boże! Samo to pragnienie zjednoczenia się z Nim, kochania Go, jak tylko może robić to stworzenie, sprawia jej dotkliwe cierpienie, zawsze bowiem widzi coraz wyraźniej jak jest oddzielona i jak jest daleka od posiadania Go bez obawy, że Go utraci.

Ale to wszystko jest w jakiś sposób jeszcze do ścierpienia i jest niczym w porównaniu z innym ogniem, który błogo rozprzestrzenia się we mnie. To się często zdarza wtedy, kiedy nachodzi mnie najbardziej niegodna myśl, że śmierć może opóźnić swoje przybycie, aby zjednoczyć mnie z Bogiem, nagle, nie wiem jak i skąd, zostaję porażony jak gdyby przez błyskawicę i jak gdyby ugodzony ognistą strzałą.

Niestety! Rana, którą przez to otrzymuję ,jest znacznie bardziej przeszywająca niż ta rana, którą grom mógłby zadać ciału! Czuję, że ta rana nie została zadana w tej części, w której odczuwa się zwykle bóle, lecz w najskrytszym zakamarku duszy.

W tym stanie jest niemożliwe dla mnie, bym myślał o czymś, co dotyczy mojej własnej egzystencji. Od pierwszej chwili moje władze duszy pozostają zawieszone i nie mają jakiejkolwiek wolności w odniesieniu do rzeczy tego świata, pomijając rzeczy, które służą do powiększania i zaostrzania jeszcze bardziej męki.

Jasna i przenikliwa świadomość, którą Pan Bóg obdarza mnie w Jego miłości, doskonałości i dobroci w wybaczaniu temu, który nie zasługiwał na nic innego jak tylko na piekło, wzmaga mój ból do tak silnego stopnia, że prawie niezmiennie głośno płaczę. Czasami ten stan trwa jedynie bardzo krótko, lecz kiedy dochodzę do siebie, wewnętrzne bóle duszy są tak silne i o tyle przewyższają ból ciała, że gdyby mi je rozdarły na kawałki, nie czułbym niczego.

Ten stan trwa czasami wiele dni i jest przyczyną tych wewnętrznych bóli, które także tak ogarniają ciało, że nie mam siły, by napisać nawet jednej linijki. W przeszłości moje pragnienie, aby zobaczyć Pana Boga zwykle dostosowywałem do Jego woli, ponieważ uważałem, że jestem na wygnaniu i to dostosowanie pomagało mi ścierpieć to życie, lecz dzisiaj, Mój Ojcze, to już dłużej nie jest w mojej mocy.

Mój rozsądek zgnębiony bólem widzenia siebie jeszcze na wygnaniu, doszedł do punktu, w którym już dłużej nie panuje nad sobą i nie może myśleć o czym innym, jak tylko o motywach, z powodu których mnie zadręcza. Doświadczam tak dziwnej samotności, że ani żadna osoba tu na ziemi, ani nawet ci, którzy zamieszkali w niebie, nie mogliby dotrzymać mi towarzystwa, gdy Mój Ukochany jest tutaj. Nie znajduję żadnej ulgi na tym świecie, wszystko mnie nuży i męczy. Jednak chcę znosić te wszystkie tortury przez całe życie, jeśli to jest miłe Panu, mimo że wiem, o ile znam siebie samego. że to jest agonia mojej duszy.

Czasem, chociaż nawet o tym nie myślę, w mojęj duszy rozpala się najgorętsze pragnienie całkowitego posiadania Jezusa i wtedy pozwala mi `z taką jasnością, że nie mogę jej wyrazić na piśmie, widzieć jak w lustrze to, że całe moje ziemskie życie, które jest jeszcze przede mną, nie jest niczym innym jak tylko męczeństwem. Nie rozumiem dlaczego i z niewypowiedzianym żarem pragnę śmierci. Wbrew wszystkim moim wysiłkom zostaję doprowadzony do takiego stanu, że proszę Pana ze łzami w oczach, abym został zabrany z tego wygnania. Czuję się rozpalony tak mocnym i żarliwym pragnieniem podobania się Bogu i opanowany przez tak wielką bojaźń popełnienia chociażby tylko najmniejszej niedoskonałości, że chciałbym uciec daleko od wszystkich ludzi. Równocześnie jednak budzi się w moim sercu wielkie pragnienie, abym znalazł się wśród ludzi i mógł im obwieszczać z całą mocą kim jest ten wielki Bóg Miłosierdzia.

Chwilami, pomijając jednoczesne odczucie bólu i rozkoszy, Pan Bóg obdarza mnie pewnymi radościami, których nawet sam nie rozumiem, czym są. Radość, której doznaję jest tak ogromna, że chciałbym się nią podzielić z innymi, aby pomogli mi dziękować Panu.

Czasami zdarza mi się, kiedy jestem zajęty sprawami obojętnymi, że zwykłe słowo, które słyszę o Bogu, albo które mi niespodziewanie przychodzi na myśl, dotyka mnie tak bardzo, że wychodzę z siebie. Wówczas Pan chce obdarzyć mnie łaską ukazania mi niektórych tajemnic, które pozostają tak odbite w głębi duszy, że nie można ich usunąć. Nie wszystkie te tajemnice mogę wyrazić, ponieważ brak mi słów do wyrażenia treści. Nawet-tajemnice, które udało mi się w pewien sposób wyrazić tracą tak wiele ze swej wspaniałości, że wobec samego siebie odczuwam litość i wstręt.

Także po otrzymaniu takich łask, które czasami trwają przez kilka dni, wola pozostaje jakby zauroczona, a mój intelekt całkowicie pochłonięty tym, co zobaczył. Lecz kiedy później w pełni powracam całkowicie do siebie, to na widok tego, że jestem niegodny takiej łaski, ogarnia mnie zawstydzenie. Chciałbym mieć nieograniczoną liczbę żywotów, aby je wszystkie poświęcić Bogu i właśnie wówczas skarżę się mocno Jezusowi, że daje mi tak mało okazji do cierpienia.

Jedna święta i mądra osoba (25), z którą konsultowałem się odnośnie do tych spraw, uspokoiła mnie i zapewniła, że nie ma w tym jakiegoś oszukaństwa. A Ty, Mój Ojcze, o czym mnie zapewnisz? W przeszłości czułem się bardzo zażenowany tymi sprawami, a teraz już nie.

Wydaje się, że Jezus chce, aby ten list został pokazany także Ojcu Augustynowi. Jeśli więc go zobaczysz, pokaż mu go, ponieważ zbyt wiele kosztowałoby mnie pisanie tego ponownie.
Pytasz mnie, na czym polega ,,upór woli"'- (26) Mam nadzieję, że wyjaśnię to na przykładzie. Przypuśćmy, że wyrobiłeś sobie pojęcie, że w tej wspólnocie braterskiej są zachowywane wszystkie przepisy, bez jakiejkolwiek innej przyczyny niż ta, że tak po prostu być powinno. Jeśli nikt nie przychodzi, by powiedzieć Ci coś odwrotnego, to łatwo czasem nasuwa Ci się podejrzenie, że mogłeś się pomylić, wierząc, że w tym klasztorze zachowywane są wszystkie przepisy. Jeśli zaś ktoś inny mówi Ci, że tak nie jest, a Ty uparcie, bez zorientowania się w tej sprawie, zaprzeczasz mu, to w konsekwencji, jeśli zło istniało, to wzrasta z powodu braku środków zaradczych.
Błagam Cię, abyś nie ufał zbytnio ani sobie, ani duszom świeckim, chociaż pobożnym, w tym co dotyczy zarządzania.

brat Pio


Ojciec Augustyn do Ojca Pio
Uroczystość św. Antoniego. - Łaska odmówiona. - Prośba o modlitw. - Adres, na który odpowiedź ma zostać przestana. - Wyjaśnienie niezrozumiałego zdania.

San Marco la Catola, 6 czerwca 1913

J.M.J.F.
Mój Najdroższy Synu w Jezusie Chrystusie!
Zostałem zaproszony do S. Elia (27) na uroczystości św. Antoniego, które trwają od 15 do 17, a więc jeśli dobry Bóg zechce, będę mógł powrócić 20 do San Giovanni.

Powiedziałem o wszystkim Ojcu Prowincjałowi i wiem, że napisał do Ciebie i otrzymał Twoją odpowiedź (28). Miejmy nadzieję, że dobry Bóg będzie usłyszany i uwielbiony przez nasze dzieła. Nie zapominaj modlić się nieustannie o tę łaskę. Wierzę, że przełożeni mają dobrą wolę. Oby Jezus wspomagał tę wolę dla swojej chwały i dla naszego dobra. Proszę Cię przede wszystkim, abyś nigdy nie zapomniał o tym, którego portret umieściłeś między najświętszymi obrazami Jezusa i Maryi, ponieważ (jak mówisz) bardziej potrzebuje Bożej pomocy. Tak, jemu potrzebna jest pomoc, więc módl się i trwaj na modlitwie zawsze za moją biedną duszę, aby zwracała się rzeczywiście i zawsze ku dobru i ku jej Bogu!... Pan dał Ci poznać stan mojej duszy, daje Ci poznać jej potrzeby, a więc módl się nieustannie, a ja w mojej niegodności będę robił to samo za Ciebie.
Jeśli dobry Jezus zechce, abyś przysłał mi jakąś odpowiedź, mówię Ci, że jestem tutaj do 14, następnie w S. Elia do 17, a potem w San Giovanni Rotondo. Zresztą rób tak, jak Ci mówi Jezus i jak ja Ci mówiłem, kiedy się spotkaliśmy.
Prowincjał przesłał Ci dwadzieścia intencji mszalnych. Pod koniec miesiąca, kiedy będę przejeżdżał przez Foggię, spróbuję przesłać Ci jeszcze kilka.
Jeśli Jezus zechce, proszę Cię, abyś wyjaśnił mi znaczenie tych słów, które Jezus skierował do Ciebie i o których mnie informowałeś w swoim ostatnim liście: "Jeśli do tej pory mieli do czynienia z Tobą, to teraz zobacz, że będą mieli do czynienia z nami i spotkamy się, jeśli będzie potrzeba, w wymierzeniu kary. (29) Módl się za tego, który Cię kocha i cieszy się tym, że zawsze może powiedzieć o sobie, że jest Twoim bratem w Jezusie Chrystusie nawet jeśli nie odpowiesz, będę pisał do Ciebie cały czas, aby zawstydzać i drażnić naszego wroga. Pozdrawiam Twoich Drogich. przyjaciół. Całuję małego Franciszka.

brat Augustyn, kapucyn

przypisy_____________________________________________

24) Ten list nie jest datowany. Znajduje się w kopercie zaadresowanej do ojca Augustyna, na której ojciec Benedykt napisał: "Wielkie pociechy i wielkie udręki. Narzeka na milczenie Prowincjała". Te słowa nie zgadzają się z treścią listu. Powyższe słowa są streszczeniem listu adresowanego do ojca Augustyna 28 lutego 1912 r. (cf List 63). Według naszego zdania, obecny list chyba został napisany bardzo wcześnie w czerwcu 1913 r. Ojciec Augustyn wspomina go w swoim własnym z 6 czerwca, jak również ojciec Benedykt w swoim z 15, w którym odpowiada na propozycje Ojca Pio. List, w którym ojciec Benedykt pyta, co on rozumie przez "upartą wolę", nie dotarł do nas i mógłby być listem wspomnianym przez ojca Augustyna w jego własnym liście z 6 czerwca.
25) Nie jesteśmy w stanie zidentyfikować tej ,.świętej i mądrej" osoby.
26) List, w którym ojciec Benedykt pytał o znaczenie "upór woli" nie doszedł do naszych rąk.
27) Miasteczko Sant Elia a Pianisi (Campobasso) około 5 tys. mieszkańców, 37 km od Campobasso.
28) Jak powiedziano w notatce poprzedniego listu, List Ojca Benedykta zaginął, a odpowiedzią Ojca Pio jest nie datowany list.
29) Zdanie w cudzysłowie pochodzi z listu z 18 maja, zob. List 129 [cytat nie jest dosłowny].