Jeśli
jesteśmy ludźmi wierzącymi w Boga, zdajemy sobie sprawę, że byłoby zarozumiałością
twierdzić, że jesteśmy najdoskonalszymi stworzeniami Boga - naszego Ojca.
Otóż istnieje jeszcze tajemniczy świat tych, którzy z woli Stwórcy mają
szczególne zadanie opieki nad człowiekiem, a często ratowania ludzi z opresji.
Ojciec Pio często dowiadczał opieki Aniołów a jeszcze cześciej "wykorzystywał"
ich zadanie służenia człowiekowi w pośredniczeniu między nim a innymi,
poleconymi jego opiece ludźmi.
Z
pism Ojca Pio i relacji tych, którzy mieli szczęscie spotkać go i z nim
rozmawiać, wynikałoby, że Aniołowie nie są istotami, które stoją obok nas
bezczynnie, wręcz przeciwnie, z dotępnych materiałów wynika, że są przygotowani
do pokonania każdej odległoci, aby podporządkować się naszym najprostszym
poleceniom
- zbyt rzadko korzystamy jednak z ich pomocy i posrednictwa
"Przyslij
mi swojego Anioła Stróża"
tak często powtarzał tym, którzy osobiscie nie mogli do niego przyjść ANIOŁOWIE PAŃSCY
[..] dał im zboże z nieba.. człowiek chleb mocarzy spożywał [..] "
(Ps
78, 24-25)
(por. J
6, 31-34, 49-58)
Dawno temu,
zanim żył Ojciec Pio,
Aniołowie bardzo gorliwie pracowali w San Giovanni Rotondo, a ta opowieść
powraca do tych lat, kiedy klasztor dopiero co zbudowano.
" Tak wiele śniegu spadło
tamtego roku, że drzwi kościoła i klasztoru zostały zasypane, a tym samym
Brat, który zwykle szedł by prosić o żywność, nie mógł wyjść, by zapewnić
ją swoim współbraciom. Zapasy chleba i grochu zostały już zjedzone, a bracia
nie mając nadziei na ludzką pomoc, zwrócili się o nią do Pana Boga. Wieczorem
czterech młodych mężczyzn o szlachetnych obliczach, y jeden z chlebem,
drugi z - winem, a pozostali z inną żywnością, zjawili się u drzwi. Ponieważ
w klasztorze nie było nikogo, kto by ich znał, brat furtian zapytał ich,
skąd przybyli i kto był ofiarodawcą jałmużny, aby mogli mu podziękować.
A oni powiedzieli. "Podziękujcie Panu Bogu, który nie opuszcza swoich wiernych
sług w potrzebie". Powiedziawszy to, natychmiast odeszli.
Kilka dni minęło, wieśniacy zdumieni, że bracia nie przyszli prosić ich o jałmużnę, sądzili, że z powodu
śniegu będą w okropnej potrzebie, przekopali więc drogę do klasztoru. Dowiedzieli
się, że kilka dni wcześniej zakonnicy byli w gwałtownej potrzebie, lecz
wtedy z powodu pomocy tych czterech młodych mężczyzn zostali uratowani
z krańcowego niedostatku.
Kiedy ludzie powrócili do wioski i opowiedzieli o tym, co się wydarzyło, pilnie starano się dociec,
Kto mógłby być tym dobroczyńcą, lecz niczego nie dało się wyjaśnić. Wiedziano,
że zakonnicy nie mogli otrzymać jałmużny z innych wiosek, ponieważ były
zbyt daleko, a śnieg był bardzo wielki, uświadomiono więc sobie, że był
to cud i wszyscy byli przekonani że była to praca Aniołów, którzy przybrawszy
postać młodych mężczyzn, wspierali w potrzebie tych biednych poświęconych
Jezusowi.
W tym samym mniej więcej
czasie, gdy brat Antonio Da Toro zbierał jałmużny, w klasztorze miało miejsce
podobne zdarzenie. Brat Antonio żywił tak wielką miłość bliźniego do biednych,
że często powracał do klasztoru bez chleba, gdyż nigdy nie odmówił go temu,
kto go prosił.
Pewnego dnia superior ostro zganił go za to, lecz on odpowiedział
spokojnie:
" Ojcze wiedziałem, że nie ma wcale chleba w klasztorze i że
wysłałeś mnie, abym prosił o niego, lecz kiedy wracałem, kilku biednych
otoczyło mnie i mnie miałem serca odmówić im tej ofiary, ponieważ oni prosili
w imię Pana Boga, który stał się biednym dla nas. Lecz nie wątpię, że Pan
Bóg zatroszczył się o chleb dla nas także. Chodźmy go zobaczyć". Superior
poszedł z nim i był zdumiony, kiedy zobaczył w spiżarni ogromną ilość chleba,
który jeszcze "dymił", jak gdyby właśnie został wyjęty z pieca. Oczywiście,
jak w przypadku poprzednio wspomnianym, to "te opiekuńcze duchy" spełniły
rozkazy Pana Boga i raz jeszcze zaspokoiły będących w potrzebie.
To wszystko wydarzyło
się bardzo dawno, lecz w czasie, kiedy żył Ojciec Pio, osobiście uczestniczyłem
w maleńkim zajściu, które dotyczyło "Chleba Aniołów". Pozwólcie, że wam
opowiem:
" W1959 r. zostałem wyznaczony
przez Superiora jako zakrystianin w kościele naszej Matki Bożej Pośredniczki
Łask. W tym czasie Ojciec Pio zwykle odprawiał mszę świętą o godz. 5 rano,
a Komunia święta nie była
udzielana w czasie tej
mszy świętej lecz po niej Gdy tylko Ojciec Pio wchodził do zakrystii po
Mszy świętej wychodziłem, by udzielić Komunii świętej wielu osobom będącym
w kościele. Zawsze panował wśród nich pośpiech, gdyż chcieli być pierwsi
przy balustradach ołtarza po to, aby przyjąć Komunię świętą, a następnie
przejść do kościółka, gdzie Ojciec Pio słuchał spowiedzi świętych.
Pewnego
dnia było tak wiele osób przystępujących do Komunii świętej że duża puszka
(cyborium}, którą trzymałem w dłoniach, wkrótce została całkowicie opróżniona.
Inny ksiądz. nadal udzielał Komunii świętej ludziom pozostał przy ołtarzowych
balustradach, ja powróciłem do ołtarza i zacząłem czyścić cyborium. Po
zebraniu maleńkich okruszynek nalałem do niego wody i umyłem go dobrze,
następnie wziąłem puryfikaterz, aby osuszyć kielich. Właśnie kończyłem
i zamierzałem położyć na nim przykrywkę, kiedy z m Mojej prawej strony
zobaczyłem w powietrzu, zmierzającą ku cyborium Hostię, która wpadła do
środka. Odruchowo moja głowa wykonała nagły ruch w prawo, lecz tam nie
było nikogo.
Ten drugi ksiądz był
nadal przy balustradach ołtarza. Byłem bardzo zaszokowany, a kiedy mój
współbrat powrócił od balustrad wziąłem tę Hostię i włożyłem ją do jego
cyborium. Później tego samego dnia, powiedziałem Ojcu Pio o moim przeżyciu,
a kiedy wysłuchał całej relacji powiedział.
"Bądź bardziej troskliwy i
nie pędź, kiedy udzielasz Kornunii świętej Podziękuj swojernu Aniołowi
Stróżowi, który nie pozwolił Jezusowi upaść na podłogę".
Ta uwaga Ojca
Pio przypominała mi podobne zdarzenie, kiedy jeden z moich współbraci powiedział
do niego.. " Ojcze, nasze oczy nie są zbyt dobre, bo nie widzimy wszystkich
Małych cząstek Najświętszej Eucharystii, które upadają podczas udzielania
Komunii świętej". Ojciec Pio odpowiedział: "Jak sądzisz co Aniołowie robią
wokół ołtarza?" Po tej wypowiedzi zrozumiałem, że nieważne jak mała cząstka
spada, Aniołowie są zawsze gotowi, aby zebrać ją i przynieść z powrotem
do puszki.
Jak wiele rzeczy zdarza
się na tym świecie, których my ludzie jesteśmy całkowicie nieświadomi?
Ile razy nasi Aniołowie Stróże uratowali nas od jakiegoś wypadku czy powstrzymali
nas od popełnienia grzechu? A kiedy matka, patrząc na swoją maleńką dziecinę,
z uśmiechem mówi: " On uśmiecha się do Aniołów", czyż ona rzeczywiście
w to wierzy? No cóż, dlaczego nie. Wielu Archaniołów mówiło Magdalenie
od Krzyża:
" Dusza niewinna jest nawet piękniejsza od Anioła w całej jego
wspaniałości".
Czyż nie jest maleńka dziecka gdy ma niewinną ludzką duszą?
A jeśli tak, to z pewnością jest odwiedzana przez Aniołów. Co do mnie jestem
absolutnie o tym przekonany.
Przyślij
Anioła swego na Mszę świętą
Święty Aniele, który
jesteś przy mni
idź za mnie do kościoła,
Uklęknij na moim miejscu
w czasie Mszy świętej,
bądź tam, gdzie ja pragnę
być.
W czasie Ofiarowania zamiast
mnie
weź wszystko, co moje
jest
i złóż jako ofiarę
na ołtarzowym stole.
.
Na konsekracji święty
dzwonek
uwielbiaj seraficką miłością
mojego Jezusa ukrytego
w Hostii
zstępującego z Nieba.
Następnie módl się za
tych,
których kocham szczerze,
i za tych, którzy sprawiają
mi ból,
by Krew Chrystusa obmyła
z grzechów wszystkie serca
a dusze cierpiące uwolniła.
A kiedy ksiądz Komunię
przyjmie
Och, przynieś mi mojego
Boga
Niech Jego Serce spocznie
we mnie
i Jego świątynią będę.
Módl się, by ta Boska
Ofiara
zgładziła grzechy ludzkości,
potem przynieś mi do
domu błogosławieństwo
Jezusa - owoc wszelkiej
łaski.
Anonim
Alesio Parente, "Przyslij
mi swego Anioła Stróżą" Wyd. Archidiecezji Łódzkiej, 1997 s.47- 51.