Powszechne powołanie do świętości

WSTĘP
Bracia i Siostry!

U progu naszych rekolekcji krótkie opowiadanie "tak na zachętę} do pracy nad sobą.
Opowiadają o pewnym biednym człowieku, który zarabiał na życie graniem na skrzypcach. Odwiedzał miasteczka, zaczynał grać, a ludzie zbierali się dookoła. Po skończonym graniu przechodził między słuchającymi podsuwając im podziurawiony beret w nadziei, że któregoś dnia się napełni.
Pewnego dnia zaczął grać jak zwykle, ludzie się zebrali, skrzypek czynił swój mniej więcej harmonijny hałas. Niczego więcej nie można było się spodziewać ani po skrzypku, ani po skrzypcach.
Właśnie wtedy przechodził tamtędy znany kompozytor i wirtuoz. Zbliżył się do zebranych ludzi; w końcu instrument znalazł się w jego rękach. Zgodnie ze swoimi możliwościami, nastroił skrzypce, przygotował się i zagrał zadziwiająco pięknie. Aż sam właściciel, speszony i zadziwiony, przechodził z jednej strony na drugą mówiąc: to przecież moje skrzypce! Moje skrzypce! Moje skrzypce! Nigdy nie myślał, że w tych strunach drzemały takie możliwości. Nie trudno zauważyć, że każdy z nas zagłębiając się nieco w siebie samego, może zdać sobie sprawę, jak bardzo nie wykorzystuje w pełni swoich możliwości. W wielu rzeczach jesteśmy jak te stare podniszczone skrzypce. Może gdzieś tam brakuje jakiejś struny. Bywamy kiepskim instrumentem, często nawet nie nastrojonym.

I kiedy w naszym życiu chcemy zagrać coś poważnego, wychodzi nam to samo, co owemu grajkowi: mniej więcej harmonijny hałas. Kończąc zaś, odczuwamy potrzebę przejścia między ludźmi z naszym dziurawym beretem. Potrzebujemy aplauzu, poważania, pochwały... Tym żyjemy i jeśli tłum niezbyt nas docenia, czujemy się przegrani, ogarnia nas pesymizm. W najlepszym razie spełniają się słowa powiedzenia "kto żywi się okruchami, zawsze chodzi głodny". To co czynimy nie jest zdolne wypełnić naszych potrzeb.

Jakaż różnica, jeśli pozwolimy, aby Bóg, wielki kompozytor, nastroił nas, naprawił, wstawił brakujące struny i zagrał! Wtedy stajemy się Bożymi instrumentami. Sami zaczynamy dziwić się możliwościom, które zamknięte drzemały w naszym życiu.

KAZANIE
Bracia i Siostry
Rozpoczynamy rekolekcje, czas szczególnej refleksji, której owocem ma być nasze dostrojenie do Ewangelii. Jest to czas odważnego wsłuchiwania się w to wszystko, co nas jest w stanie zmobilizować do budowania swojego życia według wzoru zostawionego przez Chrystusa a tak wspaniale realizowanego w ciągu historii przez naśladowców, których we wspólnocie Kościoła nazywamy świętymi.

W czasie tych rekolekcji naszym przewodnikiem w budowaniu naszej osobowości według wzoru ewangelicznego będzie nasz współbrat " Brat Mniejszy Kapucyn - O. Pio z Pietrelcina.

W Chrystusie człowiek nie tylko został "na nowo potwierdzony, ale został na nowo stworzony" . A to oznacza doskonałą ekspiację za przeszłość, aktualne rozwiązanie problemów i ustawienie życia w perspektywie życia wiecznego aż po uczestnictwo w chwale Bożej. Papież przypomina, że w Chrystusie człowiek odnajduje swoją godność i ostateczne przeznaczenie, a samo doczesne istnienie - także w cieniu krzyża i śmierci - ma charakter paschalny, czyli przejścia do pełni życia" .

Kościół naszych czasów przypomina i uczy, że człowiek jako taki jest przez Boga chciany dla samego siebie, jest przez Boga odwiecznie wybrany, powołany i przeznaczony do łaski i chwały. I to dotyczy każdego człowieka w każdym czasie i pod każdą szerokością geograficzną ."

(O. Gracjan Majka w: "Przesłanie Ojca Pio..." )
Chrystus mówi:
"gdyż jest napisane: Świętymi bądźcie, bo Ja jestem święty".
(1 List Piotra 1:16,)

Bądźcie więc wy doskonali, jak doskonały jest Ojciec wasz niebieski.
Mateusz 5,48
I Ojciec Pio od najmłodszych lat chciał być doskonałym.

Jak pisze Renzo Allegri:
"Ojciec Pio świadomie i z entuzjazmem wybrał drogę ku świętości, drogę mistycznych doświadczeń. Szybko jednak odczuł na własnej skórze, jak straszliwe były skutki takiego wyboru. Święci nie należą do grona uprzywilejowanych. Każdy święty jest bohaterem walki, niemożliwej do podjęcia przez zwykłych śmiertelników" ("Cuda Ojca Pio" s. 102)

Tak o nim w dniu beatyfikacji mówił Jan Paweł II:
"Ten pokorny zakonnik ze zgromadzenia kapucynów zadziwił świat swoim życiem oddanym bez reszty modlitwie i słuchaniu braci.
Niezliczone rzesze ludzi przybywały do klasztoru w San Giovanni Rotondo, aby się z nim spotkać, i to pielgrzymowanie nie ustało nawet po jego śmierci. Podczas moich studiów w Rzymie ja sam miałem sposobność poznać go osobiście, a dziś dziękuję Bogu, że pozwolił mi wpisać go w poczet błogosławionych."

Życie Ojca Pio, samo w sobie, jest Bożym cudem. Był bezsprzecznie uprzywilejowaną istotą. Łaska Boża zawładnęła jego sercem w takim stopniu, że odpowiadając na nią, stał się człowiekiem, przez którego udzielane były i są wszelkie łaski. Prosty brat kapucyński z San Giovanni Rotondo, człowiek modlitwy, apostoł wiary i miłości został obdarzony niezwykła mocą wstawiania się za innymi.

Obdarzony cudownym znakiem upodobnienia się do Chrystusa - stygmatami -był nie tyle przedmiotem podziwu, ile znakiem pełnego zawierzenia Chrystusowi, który od człowieka oczekuje pełni wiary, by móc przez niego dokonywać wielkich znaków: przebaczenia, nawrócenia, uzdrowienia....

Obdarzony darem bilokacji, zaznaczał swoją obecność przy potrzebujących pomocy specyficznym aromatem. Dar jasnowidzenia i przewidywania pozwalał ochronić wielu ludzi od nieszczęść i dramatów.
Dar jasnowidzenia Padre Pio płata czasem niepokojące figle.

Papież Benedykt XV, którego pewien biskup przestrzegał przed "questo truffatore" (tym oszustem), odpowiedział mu:
- Synu mój, prawdopodobnie jesteś błędnie informowany. Radzę ci szczerze udać się na miejsce i sprawdzić wszystko osobiście.

Życzenie papieża jest rozkazem. W kilka dni później, nic ni­komu nie mówiąc, dostojnik wyruszył do Foggii. Zaledwie wysiadł z pociągu, spotkał dwóch kapucynów, którzy pokłonili mu się z uszanowaniem, mówiąc:
- Lodato sia Gesu Cristo! Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus. Przysyła nas Padre Pio, ekscelencjo. Mamy towarzyszyć waszej ekscelencji do San Giovanni Rotondo.
- Ależ Padre Pio nic nie wie o mojej podróży! - zawołał biskup w osłupieniu.
- Widocznie jest poinformowany - powiedzieli kapucyni z domyślnym uśmiechem - Mówił, że Papież przysyła waszą ekscelencję.
Zapadło milczenie, po czym biskup zawrócił do kasy biletowej. - Kiedy odchodzi najbliższy pociąg do Rzymu" - spytał.
A zwracając się do zakonników, rzekł:
- Przypomniałem sobie, że mam bardzo ważną sprawę do za­łatwienia. Muszę natychmiast wracać do Rzymu.
To powiedziawszy pożegnał ich.

Cel podróży był osiągnięty. Przekonał się osobiście i naocznie o wszystkim, co pragnął wiedzieć.
- A zresztą - opowiadał ze śmiechem - wolałem uniknąć dalszych niespodzianek. Rozporządzając taką siecią wywia­dowczą, Padre Pio gotów był także wiedzieć, co mówiłem o nim Papieżowi!

A to wszystko składało się na wspaniałe świadectwo umiłowania Boga nade wszystko i człowieka ze względu na Boga.

W każdej chwili dnia i we wszystkich miejscach, gdzie się znajdował, spotykał wiernych oczekujących na niego, aby , zamienić z nim parę słów, wręczyć mu list prosić o modlitwę lub o błogosławieństwo. Przechodził wśród wiernych, jak Jezus wśród tłumów Palestyny.

Wstawiennicza modlitwa Ojca Pio wyjednywała łaski, które nie mogły być przypisane ludzkiej interwencji.
W większości przypadków nie były to cuda w dosłownym znaczeniu.

Dobrodziejstwa, które otrzymywały osoby zwracające się do Ojca Pio o pomoc, są niezliczone, i dzieje się tak do dnia dzisiejszego.
Kiedy proszono go o modlitwę w takiej czy innej intencji, natychmiast się zgadzał i często zachęcał proszącego do modlitwy.

Jego stałą modlitwą, rozpowszechnioną wśród osób z nim związanych, była "Koronka do Serca Jezusowego". Ojciec Pio odmawiał ją codziennie.

Niekiedy silny zapach, który się wyczuwało, był nie tylko znakiem jego obecności, ale również łaski otrzymanej przez jego wstawiennictwo. Zauważało się to natychmiast.

Kiedy ktoś dziękował Ojcu Pio za wyproszone łaski, zwyczajnie odpowiadał: "Nie mnie masz dziękować, lecz Najświętszej Matce".

A jeśli ktoś z wiernych, po przeżyciu jakiegoś nadzwyczajnego wydarzenia, z naleganiem pytał go: "Ojcze, czy to twoje dzieło"" - przeważnie odpowiadał: "A czyje, chciałbyś, żeby było!".

Innym razem, na podstawie szczegółów wypowiadanych na temat jakiejś osoby, których po ludzku biorąc nie mógł znać, można było jasno wywnioskować, że jest to jego działanie.

Bracia i Siostry!
Sięgać będziemy do życia tego znanego na całym świecie naszego współbrata, nie po to by podziwiać, ale by uczyć się od niego umiłowania Chrystusa i drugiego człowieka. Bo taki jest sens rekolekcji. Przełożyć wspaniałe wzorce ewangeliczne ukazane przez Jezusa, a zrealizowane w życiu świętych, na język naszego codziennego życia, własnego życia.

Będziemy się uczyli od Ojca Pio umiłowania modlitwy, nawet kontemplacji, przyjmowania z wiarą najtrudniejszych nawet doświadczeń życiowych, czy też krzyża, bo w obecnej rzeczywistości jest ta umiejętność naprawdę konieczna, by z pomocą łaski Bożej radzić sobie w trudnościach codziennego życia.

MODLITWA POWSZECHNA
Jesteśmy jedną rodziną, w której radości i smutki każdego winny być udziałem wszystkich. Zatem w naszą modlitwę do Boga Ojca włączamy wszystkich, którzy radują się i z wdzięcznością dziękują Bogu za otrzymane dary i tych, którzy oczekują miłosierdzia i wsparcia ze strony bliźnich. Módlmy się:

1. Tobie Ojcze niebieski polecamy naszego papieża Jana Pawła II , który z racji swojego wieku i choroby ma udział w cierpieniach Twojego Syna Jezusa. Okaż mu potrzebne łaski w kierowaniu całą wspólnotą Kościoła.
Ciebie prosimy... wysłuchaj nas Panie.

2. Naszym rodzicom zawdzięczamy życie, troskę o zdrowie, możliwość kształcenia swojego charakteru i zdobywanie wiedzy. Pragniemy im odwdzięczyć się modlitwą do Ciebie Ojcze. Błogosław im w pracy, obdarzaj dobrym zdrowiem i umacniaj ich miłość.
Ciebie prosimy....

3. Dobrzy nauczyciele potrzebni są wszystkim. O to, by nasi nauczyciele byli wierni Twojej Panie Ewangelii, żyli nią na co dzień i nas uczyli być wiernymi Tobie.
Ciebie prosimy...

4. W niektórych rodzinach rodzice nie zawsze sumiennie wypełniają swoje zadanie i życie dzieci w nich jest bardzo trudne i smutne. Ciebie Ojcze prosimy, byś dopomógł tym rodzicom w powrocie na drogę wierności Ewangelii i drogę służby i poświęcenia dla swoich dzieci.
Ciebie prosimy...

5. Bardzo często, gdy zachorują nasi bliscy, zapominamy o nich, nie odwiedzamy ich, nie pomagamy. Prosimy Cię nasz Ojcze niebieski o łaskę dobrego serca dla naszych bliźnich.
Ciebie prosimy...

6. Wielkim orędownikiem w niebie jest Ojciec Pio, przez jego wstawiennictwo prosimy Ciebie o błogosławieństwo w naszych rekolekcjach.
Ciebie prosimy....
Opr. br. Bogusław Piechuta OFMCap