Uśmiech Ojca Pio - 2


Chicca - cukielek
Minęło sporo czasu kiedy ostatni raz widziałam ojca Pio i bałam się, że mógł mnie już zapomnieć.
Pewnego ranka, kiedy powierzyłam, jak zwykle, moją mała córeczkę jego opiece, poszłam na Mszę św Kiedy wróciłam, zobaczyłam, że ona je cukierka. Byłam zaskoczona i zapytałam kto dał jej "ciukielka", jak zwykła nazywać cukierki. Uszczęśliwiona wskazała na zdjęcie ojca Pio wiszące nad łóżeczkiem.
Nie przywiązywałam wagi to tego wydarzenia i szybko umknęło ono z mojej pamięci. Po jakimś czasie udało mi się pojechać i odwiedzić ojca Pio, gdyż nie mogłam pozbyć się myśli, że o mnie zapomniał. Zaraz po spowiedzi, kiedy poszłam ucałować jego dłoń, powiedział do mnie żartując:
Czy ty także chcesz ciukielka?
Mary Pyle
Ciuchcia Mały chłopiec, syn strażnika miejskiego, od dłuższego czasu bardzo chciał mieć pociąg elektryczny. Przed zbliżającym się świętem Trzech Króli, zwrócił się do Ojca Pio na zdjęciu, które wisiało na ścianie, i złożył mu taką propozycję: Słuchaj, ojcze Pio, jeśli pomożesz mi dostać ciuchcię elektryczną, przyniosę ci pudełko cukierków W święto Trzech Króli, jego ojciec pośród otrzymanych prezentów znalazł ciuchcię elektryczną. (W święto Trzech Króli Włosi obdarowują się prezentami - red.) W jakiś czas później ciotka - bardzo oddana ojcu Pio - zabrała chłopca do San Giovanni Rotondo. Ojciec Pio po ojcowsku i z uśmiechem klepnął go w policzek i zapytał: a cukierki, przyniosłeś?
Mama Józefa style=' (mama ojca Pio) Ojciec Pio był głęboko oddany swej matce i doceniał każdą uczynioną dla niej uprzejmość. Wiedziały o tym jego duchowe dzieci i często modliły się na jej grobie w nadziei, że wyprosi ona u swego syna jakąś łaskę dla nich. Niejeden raz słyszałem tego typu rozmowę: Ojcze, modliliśmy się na grobie twej matki. Ojciec Pio uśmiechał się i mówił: -A więc znaleźliście sposób, żeby uzyskać to, czego chcecie! " ...to są moje dzieci!" Wspomnienie matki głęboko go poruszało, szczególnie kiedy przywoływał różne epizody ze swego dzieciństwa. Pewnego razu wspominał jak mama Józefa wymawiała mężowi, że nie jest dostatecznie stanowczy w sprawowaniu kontroli nad dziećmi, które z natury były urwisami. Zi'Orazio (przezwisko taty ojca Pio) był już zmęczony słuchaniem ciągle tej samej wymówki. Pewnego dnia postanowił okazać swój ojcowski autorytet i postąpić z dziećmi "kategorycznie". Wtedy żona stanęła w obronie przestraszonych maluchów krzycząc: - Hej, stop! Nie zapominaj, że to są moje dzieci! Ilekroć ojciec Pio dochodził w opowiadaniu do tego mo­mentu, zawsze uronił łezkę... Zi'Orazio> Ojciec Pio często opowiadał historię jak jego ojciec złościł się z powodu kupowania przez domowników dużej ilości mięsa, co uważał za niepojęte dla niego marnowanie pieniędzy. Pewnego dnia, gdy ojciec Pio mieszkał już w San Giovanni Rotondo, jego ojciec pojawił się w klasztorze i bardzo nieza­dowolony opowiedział mu ze szczegółami, co się wydarzyło w domu w Pietrelcinie. Przebywał z dala od domu przez jakiś czas. Wtedy to jeden z sąsiadów zabił krowę, która się wcześniej pokaleczyła. Tym sposobem rodzina mogła kupić mięso taniej i zrobić większe niż zwykle zapasy Kiedy Zi Orazio powrócił do domu i zobaczył na stole mięso, był zaskoczony i niezadowolony - przecież nie było żadnego specjalnego święta! Jeszcze bardziej się zasmucił kiedy odkrył spore zapasy mięsa. Nikt w domu nie wydawał się podzielać jego oburzenia w związku z tym niesłychanym mięsnym "skandalem". Wyruszył więc w drogę do San Giovanni Rotondo, by przed swym synem - kapłanem, dać upust niezadowoleniu. Ojciec Pio pozwolił mu opowiedzieć całą historię, a potem zapytał: Tato, a jak dużo wydałeś, żeby tutaj przyjechać? Jego ojciec, zaskoczony pytaniem, pomyślał przez chwilę, po czym wybuchnął: Wy, synowie wszyscy jesteście jednakowi. Wszyscy jesteście sknerami! Potem wrócił do Pietrelciny. Kilka lat później, jakby na usprawiedliwienie, ojciec Pio powiedział: - Co innego mogłem mu powiedzieć? Szympans Ettore Masone, siostrzeniec ojca Pio, opowiedział, jak p­wnego dnia Amerykanka, Mary Pyle, i kilka jej przyjaciółek uszyły mu spodenki przed kolanka i letnią bluzeczkę. Były przekonane, że zrobiły coś, co sprawi przyjemność zakonni­kowi. Po spowiedzi chłopiec poszedł pocałować rękę ojca Pio, ale Ojciec gwałtownie ją wyrwał i wykrzyknął: Odejdź ty urwisie! Kto ubrał cię w ten sposób? Idź i prze­bierz się! Pobożne niewiasty były rozczarowane, ale przygotowały bardziej stosowne ubranie. Następnym razem, kiedy chłopiec poszedł do spowiedzi ojciec Pio położył rękę na jego głowie i powiedział z uśmiechem: O, tak, teraz dobrze wyglądasz! Teraz mogę powiedzieć, że jesteś człowiekiem, a nie szympansem!" "Casa Sollievo della Sofferenza" Powtórne przedstawienie> Komandor włoskich sił powietrznych przyjechał, aby podziękować Ojcu za uratowanie życia. Lecąc na dużej wysokości, zawiodły go silniki i samolot rozbił się o ziemię. Zaczął wzywać ojca Pio, którego znał od lat i cudownie wyszedł z wypadku nawet bez zadrapania. Uśmiechając się, ojciec Pio powiedział: A nie pamiętasz, co ci się przydarzyło w Afryce? Wtedy oficer przypomniał sobie, że podobny przypadek zdarzył mu się w czasie wojny w Afryce. "Casa Sollievo della Sofferenza" Ojciec Pio połaskotał mnie w stopy Najstarszy i jedyny, w owym czasie, syn Antonio Massa z San Giovanni Rotondo był bardzo chory i jego śmierć wy­dawała się bliska. Rodzice i cała rodzina na zmianę czuwali przy jego łóżku. Właśnie przyszła kolej na mamę. Pozostali grzali się przy kominku. Nagle mama podskoczyła i szybko przybiegła mówiąc, że chłopiec zaczął się śmiać i wygląda znacznie lepiej. Zapytała go, jak się czuje, a on odpowiedział: Mamo, ojciec Pio połaskotał mnie w stopy. Ojciec Pio "połaskotał go w stopy" i chłopiec wyzdrowiał.
0pt; "Nie mogę na minutę zostawić cię samego..." Gdy byłem małym chłopcem, mama zabierała mnie do San Giovanni Rotondo. Mówiła mi, że od kiedy oddała mnie pod opiekę ojca Pio, on cudownie mnie ocalił pięć lub sześć razy Ale ja tak naprawdę nigdy nie byłem o tym przekonany. Pewnego dnia szedłem drogą z San Giovanni Rotondo, by złapać autobus do Foggii, gdy nagle z tyłu uderzył mnie jakiś samochód i wyrzucił w powietrze. Gdy leciałem nad samochodem i zrozumiałem co się dzie­je, zobaczyłem na szczycie nowego kościoła figurkę Matki Bożej do góry nogami. Miałem czas jedynie wykrzyknąć: Matko Boża ratuj! Zabrano mnie do szpitala, "Casa Sollievo della Sofferenza", gdzie badania wykazały, że wszystko jest w porządku. Nikt jednak nie potrafił wyjaśnić śladów krwi na mojej koszuli (mo­ja mama trzyma ją jako cenną pamiątkę). Polecono mi zostać na dalsze badania, ale zamiast zostać, pobiegłem do klasztoru. Niespodziewanie wszystkie drzwi były otwarte. Ojciec Pio był na chórze, modlił się. Padłem przed nim na kolana i powiedziałem płacząc: Dziękuję, Ojcze, dziękuję! Mnie nie dziękuj - odpowiedział - podziękuj Matce Bożej, to była Ona... Z oczami uśmiechniętymi i wypełnionymi ogromną miłością powiedział: Mój synu, nie mogę na minutę zostawić cię samego... Elio Leonardi, prawnik-Rzym "Wymknęło mi się..." Gdy zmarł Papież Jan XXIII, kardynałowie spotykali się na konklawe, by wybrać jego następcę. Bardzo chciałem wcześniej wiedzieć, kto będzie wybrany i ciągle pytałem o to ojca Pio. Pewnego dnia, gdy opuszczaliśmy refektarz postawiłem to samo pytanie. Był z nami jeszcze jeden franciszkanin. Z całą pewnością ojciec Pio wykrzyknął: Oczywiście, że Montini! - i szybko dodał - przepraszam, wymknęło mi się... yes Ojciec Eusebio z Castelpetroso - "Casa Sollievo della Sofferenza"
Udana operacja> Zostałem poproszony przez jednego z lekarzy, by być obecnym w czasie operacji. Zgodziłem się. Był to prosty przypadek wyrostka robaczkowego. Operacja zaczęła się dobrze, ale potem narosły komplikacje i chirurg wyraźnie zaczął się denerwować. W sercu zacząłem modlić się do ojca Pio, aby interweniował, ale bez rezultatu. Zacząłem błagać coraz usilniej, prawie na głos. Wkrótce potem zobaczyłem, że lekarz westchnął z ulgą: operacja się udała. Pośpieszyłem do klasztoru, gdzie czekał na mnie ojciec Pio. Dziękuję, Ojcze - powiedziałem. Patrząc mi prosto w oczy, odparł z uśmiechem: - Nie miałem wielkiego wyboru: pokonałeś mnie! Ojciec Euzebio z Castelpetroso - "Casa Sollievo della Sofferenza" Inna opinia> Słyszałem jak ojciec Pio raz powiedział: Lepsza mysz między dwoma kotami niż pacjent między dwoma lekarzami! Profesor Bruno Pavone
Cud św. Antoniego Pewnego razu, gdy gawędziliśmy razem, do ojca Pio podszedł młody człowiek. Wziął jego rękę, pocałował z szacunkiem i powiedział: Dziękuję Ojcze za to, co dla mnie uczyniłeś. To był cud. Twarz ojca Pio rozjaśniła się dobrodusznym uśmiechem. Nakazując gestem młodzieńcowi by wstał, powiedział: Jesteś jak ta matka, która miała syna z chorymi oczami. Zabrała go do młodego okulisty, który zbadał go z największą dokładnością i wyleczył. Lekarz naturalnie oczekiwał zapłaty oraz wyrazu wdzięczności, ale kobieta nie pojawiała się. Jednak po jakimś czasie wróciła niosąc tacę, taką jak w koś­ciele na ofiarę. Lekarz nie zrozumiał, o co chodzi. Widząc jego zakłopotanie, wyjaśniła: Panie doktorze, przyszłam zbierać ofiarę dla św Antoniego... Dzięki twoim rękom wydarzył się cud... Wszyscy zaśmiali się serdecznie, łącznie z ojcem Pio. Jed­nak ten młody człowiek po chwili ciszy nalegał: -Ale Ojcze, ty naprawdę uczyniłeś dla mnie cud... Mój synu - powiedział Ojciec - tylko Pan Bóg czyni cuda! Francasco Cortellessa - "L'Amico del Terziario" "Czy to jest w porządku, doktorze? Odwiedziłem ojca Pio w jego celi klasztornej w towarzystwie Dr Sanguinetti. Po przedstawieniu się, ojciec Pio powiedział: Szwajcarze przywiozłeś lekarstwo, którego potrzebuje ojciec Agostino, stary Gwardian, który jest bardzo chory! Jego słowa wywołały u mnie gęsią skórkę. Kilka dni wcześniej, przed moim wyjazdem do San Giovanni Rotondo, lekarz przepisał mi 250 mmg tetracykliny, którą w owym czasie trud­no było dostać i która była bardzo droga. Rodzice przywieźli mi ją, ale ja nie chciałem jej zażywać. Miałem zamiar ofiarować ją szpitalowi w San Giovanni Rotondo. Nikomu o tym nie mó­wiłem. Dr Sanguinetti powiedział mi: Potrzebuję tetracyklinę w wysokiej dawce - 250 mmg. Ojciec Pio wziął ampułkę z moich dłoni, podał Dr Sanguinetti i powiedział: Czy to jest w porządku, doktorze? Doktor przytaknął. Chociaż był już przyzwyczajony do dziwnego postępowania ojca Pio, tym razem zaniemówił. "Casa Sollievo della Sofferenza" "Ja także nie..." Czułam się bardzo źle i miałam wrażenie, że lekarstwa, które brałam przynosiły mi więcej szkody niż pożytku. Pojechałam odwiedzić ojca Pio, ale nie udało mi się z nim porozmawiać. Udało mi się jedynie zobaczyć go, gdy przechodził przez starą zakrystię po wysłuchaniu spowiedzi. Nie wiedząc, co mogę jeszcze zrobić, wykrzyknęłam do niego w ogólnym zgiełku: Ojcze, nie biorę już więcej lekarstw! Szedł dalej jakby nie słysząc. Po kilku krokach zatrzymał się, odwrócił się do mnie i powiedział na pół z obawą na pół śmiejąc się: Ja także nie, ja także nie... Od tego czasu już nigdy więcej nie brałam lekarstw Maria Pompa - L'Aquila "...Niech sam je sobie zrobi" W 1939 r. cierpiałem z powodu ogromnego bólu w lewym kolanie, które spuchło mi jak piłka. Lekarz przepisał mi serię zastrzyków, ale zanim zacząłem kurację, postanowiłem poje­chać i zobaczyć się z ojcem Pio, o którym wiele słyszałem. Poszedłem do niego do spowiedzi, opowiedziałem mu hi­storię mojego życia, powiedziałem mu o mojej chorobie i o tym jak przyszło mi na myśl, aby go odwiedzić przed kuracją. Tego samego dnia, przed wyjazdem, zauważyłem ze zdziwieniem, że moje kolano sklęsło i nie bolało mnie już. Pełen radości pobiegłem do zakrystii, do Ojca, aby mu podziękować. - Nie dziękuj mnie, podziękuj Panu Bogu - powiedział i dodał z uśmiechem - a co się tyczy tych zastrzyków - powiedz swemu lekarzowi, żeby sam je sobie zrobił... style='Goffredo Gentile - Giulianova (TE) Benedyktyn i Kapucyn> Ojciec Pio czekał na doktora Festę, który miał operować mu przepuklinę. Po paru godzinach czekania przyszedł lekarz. - Jestem gotowy - powiedział ojciec Pio - ale niech to będzie jasne: nie chcę narkozy. Lekarz próbował go przekonać, ale na próżno. Operacja - powiedział - może trwać długo i nagły ruch może spowodować śmiertelne niebezpieczeństwo. Proszę się nie martwić - odpowiedział kapucyn - na końcu będę w tej samej pozycji, w jakiej mnie położysz na początku. Poza tym, czy przypadkiem nie miałeś zamiaru obej­rzeć moich ran, kiedy będę pod narkozą? No cóż, dlaczego nie? - odpowiedział lekarz ze śmiechem. - Moi przełożeni zabronili mi je pokazywać, a ja muszę być im posłuszny. Więc zażyj przynajmniej łyk ŤBenedyktynať. Ojciec Pio łyknął prosto z butelki, którą podał mu lekarz. - Jeszcze kropelkę, Ojcze. O nie, ani kropli więcej, inaczej mogłaby się zacząć wewnę­trzna kłótnia między benedyktynem a kapucynem... Chicchi-Cirri - "Padre Pio, storia di una vittima" Dieta odchudzająca... Z powodu poważnej niewydolności żołądkowej, ojciec Pio nie mógł przez tydzień jeść. To jednak nie powstrzymywało go od wypełniania codziennych obowiązków Przed ponownym przejściem na regularne odżywianie poproszono go, aby się zważył: w czasie diety Ojciec przybrał na wadze! Następnym razem - powiedział żartując - kiedy będę chciał zrzucić wagę, będę musiał więcej jeść. style='M. Winowska- "II vero volto di Padre Pio"
...i dieta tucząca Ojciec Pio był przykuty do łóżka wskutek wysokiej gorączki i trwało to prawie miesiąc. Dr Sanguinetti zważył Ojca przed chorobą. Po kilku dniach, w ciągu których ojciec Pio nic właściwie nie jadł, dr Sanguinetti ponownie chciał sprawdzić jego wagę i okazało się, że przytył 4 kg. Ojcze, jak mógłbyś to wytłumaczyć? - zapytał. Wszystko zależy od przyswajania - odpowiedział Ojciec. -Ale jeżeli nie jesz, to co możesz przyswajać... Każdego ranka przyjmuję Komunię św. Nie, nie, nie przekonasz mnie. Coś ukrywasz, żeby mnie ośmieszyć. Absolutnie nic nie jadłem, przecież wiesz. Ale pomyśl o przypowieści o siewcy z Pisma Świętego. Ziarno, które spada na ziemię żyzną, wydaje plon stokrotny. Widocznie moja gleba jest żyzna i wydaje duży plon..." - podsumował ojciec Pio.
"Casa Sollievo della Sofferenza"


Dla zabawy Kilka lat temu, bardzo utalentowany ale gadatliwy prałat, klęcząc przed ojcem Pio zapytał go, czy stygmaty są "rzeczywiście" bolesne. W pytaniu wyczuwalna była złośliwa nutka. - A czy myślisz - odpowiedział ojciec Pio - że Bóg daje takie rzeczy ot tak dla zabawy? Silvo Bertoldi- "Oggi"