|
SWOISTY HUMOR KAPUCYŃSKI
Bracia Kapucyni w Olomouc (Czechy) swój klasztor ze względów duszpasterskich szerzej otwarli dla dzieci i młodzieży. Pewnego dnia dziewczynka w wieku około 12 lat pyta się jednego z braci: Co oznaczają te guzy na sznurku? - którym jest przepasany. - Pierwszy oznacza ubóstwo; że nie mogę mieć niczego na własność. Drugi, że nie będę się żenił. Wtedy dorzuca dziewczynka: - A, która by ciebie chciała, jeśli nie będziesz miał pieniędzy?! Od dziesiątków lat kapucyni są kaznodziejami Domu Papieskiego - obecnie jest nim o. Raniero Cantalamessa Kapucyn, ojciec Micara nie wahał się w trakcie swoich kazań, aby wskazywać palcem największe przywary ówczesnych kapłanów i biskupów. Niektórzy prałaci wyraźnie niezadowoleni z tych oczywistych aluzji do ich słabości, użalali się przed papieżem Leonem XII i żądali przywołania kapucyna do porządku. Papież obiecał wyznaczyć mu solidną pokutę. Kilka dni później prałaci znowu zjawili się przed papieżem, jako że Micara niezłomnie trwał przy rzucaniu oskarżeń. - Ojcze święty, czy rzeczywiście wyznaczyłeś mu sławetną pokutę? - A jakże - odparł papież - zrobiłem go kardynałem. W pewnej miejscowości mieszkańcy dowiedzieli się, że zgodnie ze zwyczajem zmieniono w klasztorze gwardiana (przełożonego klasztoru). Prawie natychmiast przy furcie klasztornej zjawił się jakiś ciemny typ, który dopytawszy się, który to jest gwardian, podszedł do niego: - Ojcze - powiedział - dobrze znałem poprzedniego gwardiana, był wobec mnie bardzo hojny i dawał mi zawsze pieniądze. Mam nadzieję, że ty także! - Oczywiście bracie. Tylko widzisz, to ja jestem starym gwardianem. Nowy przybędzie tu za jakieś dziesięć dni! Do konfesjonału jednego z naszych braci tłoczyło się zawsze mnóstwo kobiet. Pewnego dnia spowiednik widząc kolejkę kobiet i w oddali czekających mężczyzn, wyszedł z konfesjonału i oznajmił: - Proszę najpierw te panie, które mają najwięcej grzechów na sumieniu. Małe zgromadzenie kobiet rozproszyło się w mgnieniu oka. Kardynała Ganganelli z zakonu franciszkanów został wybrany papieżem w 1769 roku. Po złożeniu hołdu przez kardynałów, ceremonii trwającej bardzo długo, spytano go, czy nie jest zmęczony. - Ani trochę - odparł - Nareszcie maiłem spokój przez całą uroczystość. Kiedy byłem biednym franciszkaninem, gwardziści szwajcarscy ciągle mnie przepędzali. Fryderyk II, król Prus, zakazał zakonom przyjmowania nowych nowicjuszy. Pewnego dnia gościł w pewnym klasztorze, gdzie spotkało go przyjęcie nie mające sobie równych Po wszystkim powiedział gwardianowi; może ojciec prosić o wszystko, po takiej gościnie niczego nie odmówię. - Dwóch nowicjuszy - odparł zakonnik. - Dobrze! Sam wybiorę - odparł król. Zwrócił się do swojego adiutanta z rozkazem: - Wyślesz mu dwa osły z mojej stajni! Gwardian, który usłyszał słowa króla, dorzucił: - Ponieważ Wasza Wysokość jest tak hojny, nazwiemy jednego imieniem Waszej Królewskiej Mości, a drugiego nowicjusza imieniem naczelnego wodza! Pewnego dnia jeden z braci potknął się i spadł ze schodów. Na szczęście nic mu się nie stało. Ale klerykowi, który był świadkiem wydarzenia i który powiedział: - Powinien brat zapalić piękną świecę Matce Boskiej! - odparł: - No, może nie świecę. Jeśli już, to małą. Zapewniam cię, że nie oszczędziła mi żadnego schodka.. |