WYWIAD Z OJCEM BOGUSŁAWEM PIECHUTĄ,
MODERATOREM GRUP MODLITWY ŚW. OJCA PIO W POLSCE
część 2
wywiad przeprowadzony przez Janinę Pelczar w Przeźmierowie k/Poznania

- Jak Ojciec ocenia naszą formację w Przeźmierowie?
Trudno mi jednoznacznie odpowiedzieć... Trudno kogokolwiek oceniać, jeśli nie zje się z nim przysłowiowej beczki soli. Mogę tylko powiedzieć, co powinni czynić ludzie należący do tej grupy, by zasłużyć na miano duchowych dzieci Ojca Pio. Podstawową rzeczą jest, by być dla siebie nawzajem braćmi i siostrami. Uwolnić się od jakiejkolwiek zazdrości, nie wynosić się jeden nad drugiego - to znak pokory. Jeśli będziemy pokorni, będziemy wielcy, a wielkość nasza będzie polegała na tym, że docenimy każdego człowieka. Następnie powinno cechować nas absolutne posłuszeństwo Kościołowi. Milsze posłuszeństwo jak nabożeństwo! Mam tu na myśli posłuszeństwo księdzu, który jest odpowiedzialny za wspólnotę parafialną, czyli proboszczowi. Ojciec Pio nieraz skłonił głowę, zamilknął i powiedział: "Bądź wola Twoja, Panie!" Bóg przeprowadzi przez nas swoje plany ku dobroci, jeżeli udowodnimy, że chcemy Go słuchać, a nie będziemy Boga przekonywać, że On ma nas posłuchać. Grupa modlitwy musi nauczyć się, że prawo głosu jako pierwszy ma Bóg, następnie Ojciec Pio, a my musimy sobie postawić pytanie: "Jak mamy postąpić? Poradź nam, Ojcze Pio." On nam poradzi, byśmy po modlitwie do Ducha św. otworzyli Pismo św. i nie próbowali Ewangelii dopasować do siebie, tylko zrobić sobie rachunek sumienia. Musimy nauczyć się modlić życiem a nie - ustami! Musimy nauczyć się szanować każdego człowieka i - zgodnie z tym, co zostało ukazane w sakramentach - kształtować siebie. Jednym z najwspanialszych sakramentów - a życie Ojca Pio zamknęło się między ołtarzem a konfesjonałem - jest sakrament pojednania, który poprzedza miłosierdzie i miłość Chrystusa. On okazuje nam miłosierdzie i przebacza grzechy. Dopiero wtedy korzystamy z miłości ukazanej w Eucharystii.

Musimy nauczyć się słuchać... Kapłan - w imię Jezusa - wsłuchuje się w problemy drugiego człowieka. Ojciec Pio był tak wielki, że wsłuchiwał się w tych, którzy stawali przed obliczem Boga razem z nim do modlitwy. On zbierał wszystkie ludzkie problemy, "układał" je na patenie i przedstawiał Bogu. Nie dziwmy się więc, że Eucharystia trwała tak długo! Zbierał ludzkie problemy i jako miłosierny brat przedstawiał Bogu - jako ten chleb, który człowiek przyniósł i potem ten chleb przemieniony w ciało Chrystusa, dawał z powrotem.

- Wierzę, że powyższe słowa przemówią do serc i umysłów naszych parafian - nie tylko do braci i sióstr z Grupy Modlitwy Ojca Pio. Wierzę, że wszyscy dojrzejemy do tych wskazań...
- Dojrzewa się w każdym momencie! Zawsze musimy otwierać się na to, co mówi Pan Bóg, a mówi do nas ciągle, nieustannie. Ciągle mówi i nam pomaga, oświeca światłem Ducha Świętego.

- Proszę nam powiedzieć, w jaki sposób powinniśmy działać na terenie naszej parafii...
- Misjonarze z Afryki idą do ludzi z kromką chleba, z chlebem naszym powszednim... Zasadniczo franciszkańska duchowość Ojca Pio budowana była na Ewangelii i modlitwie, na drgnieniach ludzkiego serca, które czuło serce Ojca Pio. To potwierdzają świadectwa, które w San Giovani Rotondo można usłyszeć. Gdy patrzył na łzy płaczącej matki, to serce mu pękało; on sam by swoje rozdarł, by pomóc. Trzeba się wsłuchiwać w to, co gra w ludzkiej duszy. Jeśli będziemy się wsłuchiwać, to nikt nas nie oszuka, a ludziom damy to, co jest im najbardziej potrzebne - możliwość opowiedzenia o swoich problemach. Już samo wysłuchanie przyniesie im ulgę...
W czym ja osobiście dojrzewam i za co - jak choćby nasze góralki w Tenczynie - troszeczkę mnie szanują? Za to, że mogą zawsze do mnie przyjść i otwarcie powiedzieć o swoich problemach. Tylko tyle im powiem: będę się modlił. I - co ciekawe? One wierzą, że ta modlitwa pomoże! Wiecie, jak się modlę? Kogokolwiek spotkam, proszę go o modlitwę. Te osoby proszą dalej... i na tym polega moja modlitwa.

- Czyli jest to niejako łańcuch modlitw!
- Tak! Ja jedno "Ojcze nasz" odmówię w internecie. Ale jak odmówi sto osób to jedno "Ojcze nasz", to już jest coś! Mam taki zwyczaj, że gdy przyjeżdżam do jakiejś parafii, proszę o jedno "Ojcze nasz". Ludzie bardzo chętnie to przyjmują, ale nie chodzi tu o "hurtową" modlitwę ad hoc. Proszę, by w domu, z pełnym przekonaniem i zaangażowaniem, w ciszy pomodlili się. I w tym momencie ta modlitwa staje się niezwykle cenna. Gdy tam, na zawołanie, jest tylko modlitwą tekstu, to ta staje się modlitwą ludzkich serc.

- Ojcze, na co powinniśmy zwrócić szczególną uwagę we wspólnocie?
- Położyć szczególny nacisk na dostrzeganie problemów braci i sióstr. Niekiedy bowiem wydaje się nam, że nawrócilibyśmy cały świat, a nie potrafimy podać ręki osobie, która jest zagryzana przez własne problemy. Co zrobić, by nie wchodzić z butami do czyjegoś życia, a jednak pomóc tej osobie? Niejednokrotnie proponuję, by próbować się otworzyć na to, co w ludzkiej duszy gra. Pan Bóg obdarzył Ojca Pio charyzmatami, ale także we wspólnocie pozwala, by niektóre osoby otworzyły się na te dary, które posiadał Ojciec Pio, nie uzurpując sobie prawa do wchodzenia w cudze życie. Człowiek kochający, jak dobra matka, czuje pewne sprawy. Dobrze by było, żeby podobnie, jak ona, okazać tej osobie dobroć, szepnąć: Będę o tobie pamiętać w modlitwie, a ty pamiętaj o mnie. Bo gdy powiem tylko - będę się za ciebie modlić - to tak, jakbym sobie uzurpował do tego wyłączne prawo. Każdy z nas potrzebuje modlitwy! Ale dobrze jest prosić, bo ta osoba bardzo dużo sobie pomoże, modląc się jednocześnie za innych. A gdy jest bardzo źle, dobrze by było, by ta osoba uklękła przy konfesjonale, bo wtedy działa potężny charyzmat kapłański. Gdy człowiek wyznaje swoje grzechy, Pan Bóg pozwala mu odkryć prawdę o sobie.
Wszyscy musimy się modlić w grupie, abyśmy wzajemnie wyczuwali, że ktoś potrzebuje pomocy. Należy też modlić się za kapłanów, którzy pomogą ludziom otworzyć swoje serca.
Grupa Modlitwy nie może być "towarzystwem wzajemnej adoracji"! Zawsze należy stawiać sobie pytanie: Co ja mogę zrobić dla zespołu, dla drugiego człowieka? Jak mogę mu pomóc, nie będąc jednocześnie nachalnym? To trzeba przemyśleć, przemodlić, dopiero potem podjąć jakiekolwiek działania. Ludzie bardzo potrzebują ciepła i zrozumienia. Należy stworzyć klimat, by dana osoba dała świadectwo, otworzyła się. Czasami można poprosić, by osoby znajdujące się w trudnej sytuacji, napisały swą prośbę na karteczce. Czasami pomodlić się, aby Pan Bóg - tak, jak Ojciec Pio powtarzał - podsunął nam, za kogo mamy się modlić. Po krótkiej modlitwie napisać prośbę bez wymieniania nazwiska, ale o rozwiązanie problemu, który nagle czujemy, że ktoś może przeżywać. Zostawić to Panu Bogu! Po pewnym czasie możemy usłyszeć, że ktoś dziękuje za modlitwę, bo został wysłuchany. Bóg działał przez wstawiennictwo Ojca Pio. Przy tym wszystkim należy się włączyć w tzw. modlitwę rąk, czyli w dzieło miłosierdzia; mogą to być różne formy pomocy! - Ważne, żeby płynęły z serca!
- Tak! Jeżeli płyną z serca, to będzie się działo samo dobro.
- Bardzo dziękuję Ojcu za te wszystkie myśli, uwagi, rady... Jakkolwiek by je nazwać, są bardzo cenne, ponieważ tylko pozornie dotyczą wyłącznie Grupy Modlitwy Ojca Pio. To wszystko możemy realizować w codziennym życiu, niekoniecznie będąc "zrzeszonym". I wierzę, że tak to zostanie odebrane przez naszych parafian.
Dziękuję Ojcu serdecznie za poświęcony czas - wierzę, że nie był to czas stracony, bo na pewno zaowocuje ubogaceniem naszego życia wewnętrznego.
W Nowym Roku życzę Ojcu wielu sił do głoszenia Słowa Bożego i szerzenia kultu naszego kochanego Ojca Pio, a wszelkim działaniom niech sprzyja błogosławieństwo Boże, opieka Maryi oraz Ojca Pio.
Rozmawiała Janina Pelczar