Ojciec Pio
Świadek Jezusa pełniący Jego wolę
30 maja 2004 rok C - Zesłanie Ducha św.

Bracia i siostry!
Oto przed nami wydarzenie Wieczernika, Jezus w mowie pożegnalnej przygotowuje swoich uczniów do dramatycznego odejścia z tego Świata, ma ono dwa wymiary. W jednym wymiarze do odejścia z tego świata przyczynili się ci, którzy wydali na niego wyrok śmierci, wśród nich znajduje się Judasz Iskariota.
Warto mieć przed oczyma zdrajcę spośród grona Apostołów, może lepiej zrozumiemy nasze własne zdrady, załamania i odejścia od Jezusa.
W drugim wymiarze to odejście ma już charakter wypełnienia we wszystkim woli Ojca.
Po spełnieniu swojej misji Boga Człowieka Jezus pozostawiając siebie w wymiarze Eucharystycznym tego szczególnego sakramentu miłosierdzia i pokarmu odchodzi do Ojca w sposób bardzo spektakularny.
Dlatego w historię zbawienia Nowego Testamentu wpisane są trzy wzniosłe miejsca, które nazywamy Górami: Góra Przemienienia, Golgota i Góra Wniebowstąpienia.
W życiu każdego z nas występują wydarzenia, które możemy kojarzyć z wydarzeniami z życia Jezusa. I w naszym życiu występują wydarzenia;
- duchowego uniesienia na Taborze,
- cierpienia ponad miarę na Golgocie
- i niemalże boskiego ukojenia na górze Wniebowstąpienia.
- "Dobrze nam tu być", można było usłyszeć z ust Apostoła Piotra przeżywającego głęboko wydarzenie na Taborze.

"Msza święta celebrowana przez Ojca Pio była niepojętą tajemnicą - twierdził ksiądz Giuseppe Orlando, pobożny kapłan pochodzący również z Pietrelciny - czasami trwała ponad cztery godziny. Był tak doświadczany przez Boga, że niekiedy pozostawał ponad godzinę w ekstazie".
Brat Arni Decorte, Ojciec Pio z Pietrelciny, s. 31
- "Boże mój Boże, czemuś mnie opuścił" (Mk 15,34) woła Jezus z drzewa krzyża, jakby pogłębiając cierpienie z Ogrodu Oliwnego, które wyraził słowami: "Ojcze mój, jeśli to możliwe niech mnie ominie ten kielich!..." (Mt 26,39).
Jednakże nie wolno zapominać o słowach "nie moja wola , lecz Twoja niech się stanie" (Łk 22, 42) , czy też wypowiedziane już na drzewie krzyża: "Ojcze w Twoje ręce powierzam ducha mego" (Łk 23,46). [Co przypomina ewangelista Łukasz.]
- Jakże podobnie brzmią słowa Ojca Pio wyrażające gorycz jego cierpienia:
"Widzę siebie zmuszonego, aby nadal żyć wśród tego całkowitego opuszczenia, kiedy w każdej chwili byłoby pożądane, mnie opuścił? Nie znam zupełnie innego krzyku z otchłani goryczy mego serca, gdzie spostrzegam siebie jako potępionego. Nadaremne były moje skromne wysiłki, aby wytrzymać wbrew tej strasznej spiekocie. Jestem pozbawiony życia, nie mogę dłużej wytrzymać. Jest to naglące, gdyż powinienem żyć przy Tobie, w Tobie, z Tobą albo inaczej umrę. O, życie i śmierć! Moja godzina jest przerażająca i nie wiem, Mój Ojcze, jak mogę iść dalej, a kto wie, jak długo ta straszna godzina trwać będzie."
(Z listu do O.Benedykta 27.07.1918)
č "Gdybyście mnie miłowali, rozradowalibyście się, ze idę do Ojca ..." (J 14,28) to co w naszym ludzkim rozumieniu niesie smutek, w postawie Jezusa niesie radość i ukojenie.
Jezus idzie do domu Ojca, ale równocześnie pozostaje razem z nami i wspiera nas swoją mocą otrzymaną od Ojca: "Ja was wybrałem i przeznaczyłem was na to, abyście szli i owoc przynosili, aby wszystko dał wam Ojciec, o cokolwiek Go poprosicie w imię moje" (J 15,16).
I w ciągu całej historii wspólnoty Kościoła objawia się moc obecnego w nim Chrystusa i tego wspaniałego Daru, którym jest Ten, o którym wyznajemy w czasie każdej niedzielnej Eucharystii; "Który od Ojca i Syna pochodzi" (credo). Dzięki zawierzeniu Jezusowi możemy doświadczać w wielkiej nadziei prawdziwej radości spełniania się naszych oczekiwań, bo jak mówi Jezus: "aby wszystko dał wam Ojciec, o cokolwiek Go poprosicie w imię moje" (J 15,16).
I nasza historia wypełniona jest tajemniczym doświadczeniem radości, doświadczeniem krzyża a także doświadczeniem realizowania się w naszym życiu nadziei, która z ludzkiego punktu widzenia wydaje się być beznadziejną. Na drodze ludzkiego życia Bóg w Jezusie Chrystusie stawia wspaniałych ludzi, o których możemy powiedzieć, że ma ich każda epoka, a którzy proszą w imię Jezusa i spełniają się ludzkie prośby.
I dzień dzisiejszy w naszej parafii to dzień, w którym w sposób szczególny nawiązujemy do osoby jednego z najwspanialszych świętych: Ojca Pio z Pietrelcina, ubogiego brata mniejszego, który o sobie mógł powiedzieć: "jestem tylko bratem, który się modli", a o którym zarówno prości i zwyczajni ludzie mówili, że Bóg spełnia jego prośby, jak też wielcy tego świata.
Jan Paweł II, który do chwały ołtarzy wyniósł około 1800 wspaniałych świętych i błogosławionych, na swoim biurku ustawił wizerunek Padre Pio z Pietrelcina, jakby chciał jemu wyrazić wdzięczność za dar dwudziestopięciolecia Pontyfikatu. To u progu swojego kapłaństwa klęczał u kratek konfesjonału Ojca Pio i tam, można powiedzieć pogłębił swoje umiłowanie franciszkańskiej drogi wychowania siebie w pełni miłości ku Chrystusowi i człowiekowi.
"Osoba Ojca Pio była jednym wielkim wulkanem Bożej miłości" (pisze Marek Czekański w książce Rekolekcje z... Ojcem Pio s. 97). I jak sam Ojciec Pio wspomina: "Spala mnie miłość do Boga i bliźniego. Bóg jest zawsze w moich oczach i mym sercu" (jw. s. 97).
W liście do Rafaeliny Cerase Ojciec Pio pisze: "Niech Twoją jedyną troską będzie miłowanie Boga i coraz większy wzrost w cnotach oraz świętej miłości, która jest więzią doskonałości' (Kol 3,14) chrześcijańskiej".
(Ep II, ss 369370)
Sam Ojciec Pio w każdym szczególe wierny Ewangelii, swemu powołaniu zakonnemu i kapłańskiemu dąży konsekwentnie do doskonałej miłości i wspina się na szczyty doskonałości. Owocem jego miłości Boga w Jezusie Chrystusie, to upodobnienie do Jezusa ukrzyżowanego w ciągu prawie całego życia kapłańskiego, a po śmierci do Chrystusa zmartwychwstałego i przemienionego.
Bliskość Jezusa i Jego Matki sprawia, że o cokolwiek prosił przez Jego modlitewne wstawiennictwo pielgrzym do Sanktuarium Matki Bożej Łaskawej w San Giovanni Rotondo, mógł liczyć na spełnienie się tych próśb. Tak było za życia Ojca Pio i tak nadal się dzieje. A przykładów także z polskiej ziemi mamy wiele.
Opr. br. Bogusław Piechuta OFMCap