"Coraz ofiarniej naśladować Chrystusa!"
luty 2004 rok C

Bracia i siostry!
Święty Jan Apostoł w swoim Pierwszym liście napisał: "... kto nie miłuje brata swego, którego widzi, nie może miłować Boga, którego nie widzi. Takie zaś mamy od Niego przykazanie, aby ten, kto miłuje Boga, miłował też i brata swego" (1J 20-21).
Jan Paweł II Rzym, 1 X 1983 do Grup Modlitwy podczas audiencji w Rzymie skierował następujace słowa:
"Miłość do Boga znajduje swoje konkretne zastosowanie w rzeczywistej i czynnej miłości na rzecz cierpiących i potrzebujących".

Jako wprowadzenie do naszej refleksji w miesiącu lutym, którzy w sposób szczególny poświęcony jest ludziom chorym i cierpiącym, niech będą słowa Jana Pawła II na audiencji dla uczestników beatyfikacji Ojca Pio w dniu 3 maja 1999 r.
"Jakąż pociechą jest obecność przy nas Ojca Pio, który pragnął być jedynie "ubogim bratem, który się modli": bratem Chrystusa, bratem Franciszka, bratem cierpiących, bratem każdego z nas. Niech jego pomoc towarzyszy nam na drodze Ewangelii, abyśmy umieli coraz ofiarniej naśladować Chrystusa!"

Przez pięćdziesiąt lat trwał nieprzerwany napływ dusz, szukających u ojca Pio pokoju i pomocy, i mających nadzieję znaleźć u niego to, czego nie znalazły gdzie indziej. A On od początku był "wiernym sługą każdego", skoro już w 1921 roku mógł napisać do swojego kierownika duchowego:

"Nie wiem, w co włożyć ręce, tak wiele jest pracy, którą jestem obciążony..." (Ep I, s. 1204).

A jeszcze wcześniej, w 1919 r.: "To już 19 godzin pracy, bez żadnej przerwy..." (Ep I, s. 1158).
I zanim jeszcze przybył do San Giovanni Rotondo, w 1916 r.:
"Tłum dusz spragnionych Jezusa zwalił się na mnie, aż łapię się za głowę..." (Ep I, s. 805).

- Niewątpliwie pomimo upływu wielu lat wciąż zdumiewa tajemnica władzy ojca Pio nad ludźmi. Wielu szukało go wczoraj, a obecnie tłumy wciąż narastają wokół jego osoby i jego postaci: zjawisko to trwa od ponad dziewięćdziesięciu lat.
Wielu wspomina, że zanim się Go spotkało, odczuwało się potrzebę kontaktu z Nim, wzbudzoną przez problemy lub wydarzenia życiowe; często jednak ponaglało tajemnicze wewnętrzne pragnienie spotkania z człowiekiem, zakonnikiem, w którym postrzegano samego Chrystusa.

Kiedy ojciec Pio przyjechał do San Giovanni Rotondo w 1916 r., był już u szczytu świętości, jawiącej się jako heroiczna miłość do Boga i do bliźniego, zwłaszcza cierpiącego.
Aby przelać swoją miłość i dotrzeć do chorych i cierpiących, posłużył się grupą kobiet. Nina Campanile pozostawiła spisane wspomnienia ze spotkań formacyjnych apostolatu chorych i cierpiących, do którego wdrażał je ojciec Pio, wysyłając później do rodzinnych miasteczek. Campanile opowiada, jak pobudzał je do pozyskiwania innych Współpracownic w tym miłosiernym dziele niesienia ulgi w cierpieniu.

Wewnątrz tej fascynującej tajemnicy w życiu osób jawi się jeszcze jedna, bardziej szczególna. Mężczyźni i kobiety szukali go i wciąż go szukają... ale niewątpliwie to kobiety wykazywały większe pragnienie spotkania się z nim. Dokładnie tak jak w otoczeniu Chrystusa, tak samo było w otoczeniu ojca Pio. Warto zwrócić uwagę na to, że Ojciec Pio umiał wzbudzać te właśnie najwyższe wartości w sercach wielu kobiet naszych czasów i kierować je na służbę Kościołowi: On, który w przemówieniu z 5 października 1996 r. określony został przez Jana Pawła II "przekonanym sługą Kościoła".


Miłość Ojca Pio ku Chrystusowi i człowiekowi zaowocowała powstaniem trzech wielkich dzieł Ojca Pio.
Pierwsze, najwznioślejsze, stanowi wielką tajemnicę prowadzącą dusze do naśladowania Chrystusa w świętości, aż do złożenia ofiary za braci, aż do krzyża. Ojciec Pio poprowadził na ten szczyt miłości zastępy dusz, współukrzyżowanych w Chrystusie dla Kościoła i świata.
Drugim jest Dom Ulgi w Cierpieniu, konkretny znak jego miłości dla cierpiących. Trzecim - Grupy Modlitewne, modlące się o nową chrystianizację i nową ewangelizację świata, za przykładem Piusa XII, teraz na nowo przywołanym przez Jana Pawła II.
Ojciec Święty stwierdził, że u źródeł Domu Ulgi w Cierpieniu, kolejnego dzieła Ojca Pio "stoi jego głęboka relacja z Bogiem, z której prawie naturalnie wypływało zwrócenie się ku bliźniemu".
(Przemówienie na placu Świętego Piotra do Grup Modlitwy Ojca Pio, 5 października 1996).
Po Ojcu Pio - pozostało wielkie dzieło miłości Boga i bliźniego, bowiem jako syn świętego Franciszka z Asyżu był wiernym jego naśladowcą i kroczył ścieżkami wydeptanymi przez samego Chrystusa.
Cóż pozostanie po nas?
Opr. br. Bogusław Piechuta OFMCap