MODLITWA W POKORZE
rok 2004

Bracia i siostry!
Zgromadzeni dzisiaj na niedzielnej Eucharystii wsłuchujemy się w słowa skierowane ku nam pragnącym poznać prawdę o sobie samych i o Bogu autorze tego szczególnego przekazu.
A w sposób szczególny dzisiaj za Janem Pawłem II możemy powiedzieć: "Słuchając (...) słów Chrystusa, myślimy o pokornym kapucynie z Gargano. Jak wyraziście spełniły się one w życiu błogosławionego Pio z Pietrelciny!" Jan Paweł II w dniu beatyfikacji 2 maja 1999 r.:

W tym konkretnym zdaniu Jan Paweł II podkreśla pokorę Ojca Pio przed Bogiem i ludźmi jakby chciał nam przypomnieć, że: Modląc się, winniśmy pamiętać, do Kogo mówimy, kim jesteśmy przed Bogiem, i o co prosimy.
O. Arkadiusz Cegiełka OFMCap "Głos Ojca Pio" 1/13/2002
"Jeśli jest prawdą, że kto posiadł Boga, posiadł wszystko, to ów ubogi kapucyn był najbogatszym człowiekiem dwudziestego wieku. Bóg był dla niego kimś najważniejszym, jedynym dobrem, po prostu wszystkim. Dlatego wyrzekł się wszystkiego, aby znaleźć wszystko w Bogu. Nikt, kto przybył do Ojca Pio nie odchodził z pustymi rękami. Nie wszyscy dostawali to, o co prosili, ale każdy otrzymywał nową niepojętą siłę do dźwigania codziennych obowiązków, do lepszego życzą."
Z O. Jerzym Tomzińskim OSP rozmawia O. Jan Maria Sochocki OFMCap
wywiad umieszczony został w 3 numerze "Głos Ojca Pio" maj 2000
Swoje spotkanie z Ojcem Pio tak wspomina o. Jerzy Tomziński paulin:
"Jeszcze bardziej zmieszany przedstawiam swoją trzecią prośbę: Niech Ojciec mi pobłogosławi!
On aż krzyknął: Bóg niech ci błogosławi nie ja. Rękę podniósł, zrobił krzyż i położył ją na moją głowę. Tak mnie przycisnął, po prostu powalił na kolana. Wówczas odczułem na tej ręce błogosławiącej taki guz, jakby orzech włoski. Nie wiem, czy miał rękawiczki, czy był bez rękawiczek. Chciałem Go chyba w rękę pocałować. Nie pozwolił, rękę odsunął i wrócił do swej celi, a ja poszedłem do chóru zakonnego.
Ojciec Pio, nie postępował tak jak ci wszyscy nawiedzeni, którzy na życzenie pośpiesznie wyciągają ręce, aby błogosławić. On inaczej: Nie ja, dziecko, Bóg niech ci błogosławi, bo tylko On jest święty."

Czy grzesznicy mogą otrzymać łaski?
I wątpimy, że tak może być, ponieważ wielość naszych grzechów uznajemy za przeszkodę w otrzymywaniu łask od Pana Boga. Na początek niech mi będzie wolno wyrazić się jasno, wszyscy jesteśmy grzesznikami i nikt z nas nie może o sobie powiedzieć:
"Boże dziękuję, Ci, że nie jestem jak inni ludzie, zdziercy, oszuści, cudzołożnicy, albo jak i ten celnik. Zachowując post dwa razy w tygodniu, daję dziesięcinę ze wszystkiego, co nabywam " (Łk 18, I 112), jak powiedział faryzeusz.
Powiedzmy raczej z celnikiem: "Boże, miej litość dla mnie, grzesznika! " (Łk 18, 13), a możemy być pewni, że Pan Jezus powie nam również:
"Ten odszedł do domu usprawiedliwiony, nie tamten. Każdy bowiem, kto się wywyższa, będzie poniżony, a kto się uniża, będzie wywyższony" (Łk 18, 14).
Ktoś narzekał Ojcu, iż jest niezmiernie przy gnębiony popełnionymi grzechami. Padre odpowiedział:
To co odczuwasz, jest dumą; to demon natchnął ciebie tym uczuciem; nie jest to prawdziwy smutek.

Ojcze, jak zatem potrafisz rozróżnić to, co pochodzi z serca i jest natchnione przez Boga, od tego, co pochodzi od diabła? zapytał penitent.
Zawsze rozróżnisz to w ten sposób: duch Boży jest duchem spokoju, który nawet w przypadku grzechu ciężkiego pozwala nam odczuć spokojny smutek pokorny i ufny, gdyż dzieje się tak dzięki Jego łasce.
W odróżnieniu, duch demona podnieca, drażni i sprawia, że w smutku czujemy złość na samych siebie, podczas gdy pierwsze współczucie należy się nam samym; a więc skoro pewne myśli rozdrażniają ciebie, to to rozdrażnienie nigdy nie pochodzi od Boga, który będąc Duchem Spokoju, daje nam spokój. Takie rozdrażnienie pochodzi od diabła.
Uniżajmy się zawsze przez Panem Bogiem, a wtedy nasze wysiłki zostaną przez Niego przyjęte. Powinniśmy upokorzyć się przed Bogiem, uznając wielość swoich błędów i upadków, ale jednocześnie musimy być przekonani o Jego wielkiej miłości do nas. Wszak on sam powiedział: "Nie przyszedłem powołać sprawiedliwych, ale grzeszników" (Mt 9, 13).
Często Pan Jezus obdarza uzdrowieniami i wyleczeniami po to, aby przyciągnąć osobę, której to dotyczy, bliżej siebie.
Otrzymana łaska pomnaża wiarę tego, kto ją otrzymał, a nawet przywraca wiarę w człowieku, w którym ona zamarła.
Spójrzmy na siebie w pokorze, ale nie bądźmy więc przygnębieni naszymi licznymi grzechami, raczej pamiętajmy, że Boże Miłosierdzie jest nieskończenie większe niż grzechy, które moglibyśmy popełnić. Nawet wtedy, gdy zeszliśmy z prostej i wąskiej ścieżki, Jezus nadal szuka zagubionej owcy i nadal ją kocha, mimo że Jego miłość została odrzucona.
* * *
Opr. br. Bogusław Piechuta OFMCap