|
Mądrość krzyża Ojca Pio
rok 2004
Bracia i siostry! Życie człowieka porównujemy do pielgrzymki przez ziemię do domu Ojca. Jeśli wędrujemy przez polską ziemię, to na drodze naszej pielgrzymki spotykamy krzyże przypominające nam o ofiarnej miłości Chrystusa, który siebie złożył w ofierze Ojcu. Ale te krzyże są również znakiem ludzkiego krzyża, który spotykamy nie tylko na rozstajnych drogach, ale również w życiu każdego człowieka. Rozstajne drogi to konieczność podejmowania decyzji każdej podejmowanej przez człowieka życiowej decyzji. Droga, której świat łatwo ustępuje, ma słodką woń namiętności i sukcesu, oszałamiający smak pragnienia władzy i bogactwa. Warto już teraz sobie uświadomić symbolikę krzyża na rozstajnych człowieczych drogach. Jakąkolwiek drogę wybierzemy, będzie to droga wymagająca wcześniej czy później wyrzeczeń i ofiary. Droga, którą świat łatwo i często wybiera, ma słodką woń namiętności i sukcesu, oszałamiający smak pragnienia władzy i bogactwa. Inna natomiast, rzadziej wybierana, ma często smak rozczarowania i goryczy. Jeśli jednak cierpliwie poczekać, objawia także nieoczekiwany, głęboki i niepowtarzalny smak. Uczucie, które nie znika niespodziewanie, nawet jeśli doświadcza krzyża oraz trudności zatwardziałego ludzkiego serca. "Przynaglany przez miłość, Chrystus dobrowolnie przyjął cierpienie, chociaż był niewinny, poświadczając w ten sposób prawdę miłości przez prawdę cierpienia, które dla Niego jako Boga Człowieka było ponad wszelką miarę bolesne. Ale właśnie przez tę ofiarę na zawsze związał cierpienie z miłością i w ten sposób je odkupił." Jan Paweł II, Bóg i cierpienie, Anioł Pański. 8 lutego 1998
Tylko Bóg potrafi uwolnić radość z cierpienia. Księga Mądrości ostrzega sprawiedliwego: kto wchodzi na ścieżkę wskazaną przez Pana, nie będzie miał łatwego życia. Jednak mądrość Boża nadaje życiu smak, odkrywa jego inne znaczenie: słodycz dojrzewającego owocu, która potrafi wywołać nieodpartą rozkosz. Także święty Jakub opisuje nieporównywalną, spokojną i pokorną mądrość Bożą, której najwspanialszym owocem jest najczystszy pokój, zrodzony daleko od pasji i obłudy świata. Dla ucznia, wojny i kłótnie mają jedno wytłumaczenie: towarzyszą kruchym i kapryśnym namiętnościom bez przyszłości. Teraz Jakub zrozumiał, chociaż wcześniej był wśród apostołów, którzy milczeli, wstydząc się, że pytali, który z nich jest największy. Wraz z Jezusem uczniowie są w drodze, fizycznie wędrują, ale pozostają nieruchomi i sztywni w duchu z powodu oślepiającego blasku władzy i sukcesu. W zaciszu domu, gdzie znajdują gościnę, Jezus wskazuje alternatywę wobec zasad, które są więzieniem serca, drogę wyjścia z bezruchu ich myśli: to pokora czyni człowieka wielkim. "Cierpienie ludzkie budzi współczucie, budzi także szacunek - i na swój sposób onieśmiela. Zawiera się w nim bowiem wielkość swoistej tajemnicy. Ten więc szczególny szacunek dla każdego ludzkiego cierpienia wypada założyć u początku wszystkiego, co w dalszym ciągu zostanie tu powiedziane z najgłębszej potrzeby serca a zarazem też z głębokiego imperatywu wiary." Jan Paweł II, encyklika Salvifici Dolori, p.4
Cierpienie ma tysiąc twarzySam Chrystus dokonał dzieła odkupienia ludzkości przede wszystkim przez swą bolesną mękę i najsroższe cierpienie, wskazując w ten sposób drogę tym, którzy za Nim poszli: "Jeśli kto chce pójść za Mną, niech się zaprze samego siebie, niech weźmie krzyż swój i niech Mnie naśladuje" (Mt 16,24). Tak więc miłość musi przejść przez Krzyż - w nim staje się twórcza: staje się niewyczerpanym źródłem odkupieńczej siły. "Wiecie bowiem - pisze święty Piotr - że z waszego, odziedziczonego po przodkach złego postępowania zostaliście wykupieni nie czymś przemijającym, srebrem lub złotem, ale drogocenną krwią Chrystusa, jako baranka niepokalanego i bez zmazy" (1 P 1, 18-19; por. 1 Kor 6,20). Jan Paweł II, Orędzie na Niedzielę Misyjną 1984
Ojciec Marciano Morra, który w klasztorze w San Giovanni Rotondo spotykał się z Ojcem Pio wypowiedział na spotkaniu z Grupami Modlitwy słowa: ... "Zakochane serce Boga nie może pozostać obojętne na cierpienie ludzi." (O. Marciano Morra) Słowa Ojca Marciano możemy wypowiedzieć jeszcze jaśniej. "Zakochane w Bogu serce nie może pozostać obojętne na cierpienie ludzi" "Ojciec Pio był niezwykle wrażliwy na cierpienie innych. Współczuł i pragnął pomóc każdemu, kto zwracał się do niego ze swoim bólem... Wielu wyprosił u Boga łaskę uzdrowienia. Gdyby mógł, wziąłby choroby wszystkich na siebie. W chorym człowieku widział cierpiącego Chrystusa. Sam odczuwał Jego mękę." (Nasza ARKA, nr 1, s. 16)
Wezwanie i zachęta skierowana do swoich synów i córek duchowych przez Ojca Pio:
"Nie lękaj się, chodzisz wprawdzie po morzu wśród wichrów i fal, ale pamiętaj, że Jezus jest z Tobą. I gdzie tu może być miejsce dla lęku? Jeśli jednak (mimo wszystko) ogarnie Cię lęk, to krzycz głośno i wołaj mocno: "O Panie, ratuj mnie! A On wyciągnie swą rękę, chwyć ją mocno i krocz spokojnie." Mottem dzisiejszej refleksji zbudowanej na wypowiedzi Jezusa: są powyższe słowa Ojca Pio niemniej, gdy przeżywamy szczególny czas zatroskania o człowieka cierpiącego kiedy to sami często doświadczając krzyża, jesteśmy w stanie najwięcej dokonać dla drugiego człowieka. Jest prawdą, że największymi społecznikami, poświęcającymi się dla bliźnich są ci, którzy znaleźli się w potrzebie, którzy doświadczyli braków i wiedzą jakim doświadczeniem jest krzyż i cierpienie. Sięgnijmy do wypowiedzi Ojca Pio: "Cierpienie jest przeznaczeniem dusz wybranych; znoszenie po chrześcijańsku cierpienia jest warunkiem, z którym Bóg, dawca wszelkiej łaski i wszelkiego dobra wiodącego do zbawienia, związał obdarzenie nas chwałą. Zatem: w górę serca pokładające ufność w samym tylko Bogu; upokorzmy się pod Jego potężną ręką, przyjmijmy z pogodnym obliczem cierpienia, którym poddaje nas litość Ojca niebieskiego, aby wywyższyć nas w czasie swego nawiedzenia. (RC) Cierpiąc jestem zadowolony bardziej niż kiedykolwiek, i gdybym słuchał tylko głosu serca, prosiłbym Jezusa, by dał mi wszystkie smutki ludzi; nie czynię tego jednak, ponieważ byłoby zbyt wielkim egoizmem prosić o najlepszą cząstkę: o cierpienie. W cierpieniu bowiem Jezus jest najbliżej nas, patrzy na nas; to On przychodzi żebrać o cierpienie i łzy... potrzebuje ich dla innych dusz. (DS) Gdy człowiek pragnie osiągnąć prawdziwą wielkość musi wsłuchać się w słowa Chrystusa, który w dzisiejszej Ewangelii mówi: "Kto przyjmuje jedno z tych dzieci w imię moje, Mnie przyjmuje; a kto Mnie przyjmuje, nie przyjmuje Mnie, lecz Tego, który Mnie posłał." Jakże trudno stać się dzieckiem w postawie zawierzenia wobec Ojca, jak trudno też być człowiekiem pokory wobec siebie, jak trudno zaakceptować duchowość, którą proponuje nam Chrystus. W jednym z listów do Anity Rodote (z 6 lutego 1916 r.) Ojciec Pio napisał znamienne słowa: "We wszystkich sytuacjach życiowych staraj się nade wszystko rozpoznać ż uwielbiać wolę Bożą ". W swojej kapłańskiej wędrówce przez polską ziemię spotkałem wielu ludzi, którzy na pewnym etapie swojego życia buntowali się przeciwko krzyżowi. Jednakże spotkanie z franciszkańską duchowością Ojca Pio z Pietrelciny, sprawiało, że wracali w pokoju serca do życia modlitwy, do dobrej modlitwy. Warto przytoczyć słowa św. Jakuba "Modlicie się, a nie otrzymujecie, bo się źle modlicie ..." Mam nadzieję że przemyślenia dzisiejszych czytań, sięgnięcie do wzorców ewangelicznej postawy zawarte w życiu św. Ojca Pio z Pietrelciny, udział w spotkaniach formacyjnych i zaangażowanie w dzieła praktycznej miłości, dopomogą nam dokonywać właściwego wyboru na rozdrożach naszego życia. Opr. br. Bogusław Piechuta OFMCap
|