Mały grosik dla bliźniego
poniedziałek po 34 niedz. zw. II - 22.11.2004

W naszych rozważaniach dnia wczorajszego stojąc u stóp krzyża Chrystusowego razem z Ojcem Pio zakończyliśmy rozważanie proponując podjecie trudu budowania siebie wzorem Ojca Pio, który wpatrując się w Jezusa wsłuchiwał się w słowa, które Jezus kierował do niego ustami ludzi chorych, cierpiących i oczekujących wsparcia z jego strony.
Dzisiaj sięgnijmy do kilku myśli:
Św. Benedykta od Krzyża (Edyta Stein, † 1942), filozofka niemiecka,Żydówka z pochodzenia i karmelitanka, zamordowana przez Niemców w Oświęcimiu, której było dane pójść za Chrystusem drogą Jego krzyża, napisała:
"Jeśli dusza chce dzielić życie Chrystusa, musi wraz z Nim przejść śmierć krzyżową: wydać się na ukrzyżowanie w cierpieniu i śmierci, tak jak Bóg ześle czy dopuści"
Myśli pań niepospolitych (opr. C. Glensk), Warszawa 1992, s. 169. Z kolei

Komentując dzisiejszą scenę opisaną przez św. Marka, abp Zygmunt Szczęsny Feliński zauważa, że wielkość ofiary zależy nie od tego, co się daje, ale od tego, co się sobie zostawia. Oto jego słowa:
"Wartość ofiary ceni się nie według tego, co się poświęca Bogu, lecz co się sobie zostawia. Potwierdza to przykład ubogiej, ewangelicznej niewiasty, wrzucającej do skarbonki drobny pieniążek"
Abp Z. Sz. Feliński, Myśli i słowa, s. 38.

Te słowa komentujące dzisiejsza Ewangelię stanowią kontynuację rozważań, które zakończyliśmy wczoraj propozycją podjęcia trudu budowy w sobie "Domu Ulgi w cierpieniu" inaczej mówiąc: kształtowania w sobie oblicza "Człowieka stanowiącego oparcie dla potrzebujących, biednych i chorych".
Czy o nas można powiedzieć to samo co o Ojcu Pio napisał w albumie; "Ojciec Pio i jego dzieło" Riccardo Bacchelli (z dziennika "La Stampa"):
"Po godzinnym spotkaniu z tym kapucynem sam nie wiem, czy rozmawiałem ze świętym, ale o tym powinien w swoim czasie zadecydować Kościół. Wiem jednak, że poznałem człowieka, który z bezsporną prostotą, bez dwuznacznej pokory, z dumą w oczach oraz skromną godnością brata i księdza nosi znamię czegoś, co musi wstrząsnąć człowieka wierzącego bardziej niż jakakolwiek inna tajemnica lub przynajmniej stanowić silne zagrożenie dla każdego grzechu duszy".

Tak mocny i dobry człowiek podejmuje się tworzenie dzieła wspaniałego: CZŁOWIEKA. Gromadzi wokół siebie ludzi, którzy otwierają się całkowicie na Ewangelię. I możemy w życiu Ojca Pio znaleźć wydarzenia stanowiące doskonała analogię do wydarzeń z życia Jezusa

W życiorysie O.Pio możemy przeczytać opis dramatycznego wydarzenia, którego sam stał się pośrednio przyczyną, nie uświadamiając sobie złożoności problemu i faktu, że jak różnie może być odczytany gest dobroci i odmowa przyjęcia tego gestu.
"Pewna biedna wdowa z San Giovanni Rotondo daje O.Pio na rozpoczynającą się budowę Domu Ulgi w Cierpieniu banknot 50cio lirowy. O.Pio próbuje nie przyjąć tej ofiary, ale kobieta obraża się: "Ojciec nie chce przyjąć, bo to tak niewiele" szepce ze łzami w oczach. I dodaje, że nie może dać więcej, bo jest biedna. Tłumaczy, że te 50 lirów są owocem jej własnych oszczędności. Nie kupuję zapałek, a ogień do rozpalania kominka biorę od przyjaciółek. Bardzo wcześnie gaszę lampę, a niekiedy staram się jej wcale nie zapalać" O.Pio wzrusza się i szczęśliwy przyjmuje ofiarę."

W sercu Ojca Pio tak wiele miejsca zajmowali jego synowie duchowi i córki. Przeglądając kolejny raz album: "Ojciec Pio i jego dzieło" natrafiłem na ostatnich stronach wspomnień doktora Sanguinettiego na wielce wymowne zdania opatrzone tytułem: WIELKI BANK BOGA.
"Nie mówmy o mnie, znaczę tak mało. Widziałem jak powstawał Dom Ulgi w cierpieniu. Widziałem, jak rósł dzień po dniu i chciałbym powiedzieć, ze największą siłą tej cudownej opowieści z kamienia, zwanej Domem Ulgi w Cierpieniu białej kliniki, która może na początku przyjąć 350 chorych jest Opatrzność Boża."
Pracujemy pod okiem Boga, czerpiemy z Jego wielkiego banku i mamy tylko jedno pragnienie żebyśmy przez swoją pracę i codzienną cierpliwą opiekę nad chorym mogli zwrócić ten kapitał, który dobry Bóg zechciał nam powierzyć".

A jeden z kierowników Dzieła powiedział do doktora Sanguinettiego:
"Jest tutaj coś innego, piękniejszego, bardziej pocieszającego i uspokajającego. (...) Wie pan równie dobrze jak i ja, w jaki sposób budowany jest ten szpital. Pieniądze napływają do nas z najróżniejszych stron, ale ich źródła są zawsze te same miłosierdzie i miłość. Są ludzie, którzy ofiarowują dziesięć lub dwadzieścia lirów..."
I tym ludziom trzeba powiedzieć:
"To jest dom, w którym wszyscy będą cię kochać, w którym wszyscy zajmą się ranami twego ciała i duszy. (...) Twoje ubóstwo daje ci święte prawa, a my zrobimy wszystko, by je zagwarantować"
"Ojciec Pio i jego dzieło" s. 161
Te wypowiedzi to jest szkoła duchowa Ojca Pio.
To przekładanie na bardzo prosty język ewangeliczny ludzkich problemów i bardzo ewangeliczna odpowiedź w postawie synów duchowych Ojca Pio, którzy wpatrywali się w niego i widzieli w nim jak mówił Jan Paweł II:
"żywy obraz Chrystusa cierpiącego i zmartwychwstałego. Na twarzy Ojca Pio jaśniał blask zmartwychwstania. "

Święty Jan Apostoł w czytanym dzisiaj fragmencie Apokalipsy ukazuje wspaniałą wizję:
"... oto Baranek stojący na górze Syjon, a z Nim sto czterdzieści cztery tysiące mających Jego imię i imię Jego Ojca na czołach swych wypisane." (Ap 14,13) Jego imię na czołach wypisane!
"Padre Pio e padre mio" Ojciec Pio jest moim ojcem! powtarzali powracający do swoich domów rodzinnych po wspólnej modlitwie, Eucharystii i spowiedzi w kapucyńskim klasztorze, gdzie Ojciec Pio dzielił się grosikiem dobrego, choć czasem ciężko wypracowanego, surowego słowa. Dawał niewiele, ale niczego, prócz cierpienia, sobie nie pozostawiając. Dawał jak dobry Ojciec. Dawał Boży grosik miłości, który przemieniał się w tysiące łask docierających do wszystkich, którzy polecali się jego wstawiennictwu przed Bogiem.
Dlatego setki tysięcy pielgrzymów na kanonizację Ojca Pio w 2002 roku, miało przypięte na piersiach plakietki z napisem: "Padre Pio e padre mio".

"Ten niezwykły zakonnik dbał o wszystko; o zdrowie fizyczne i psychiczne, moralne i duchowe" pisze o. Giuseppe Giacomelli w "Serce Ojca Pio". Ojciec Pio dbał o każdego człowieka i o wszystko w człowieku. Dlatego otrzymał błogosławieństwo od Pana i mógł hojną ręką rozdawać łaski od Pana i obiecać swoim synom duchowym i córkom,, że zaczeka na nich u bram nieba, by wejść za ostatnim z nich i śpiewać potężnym głosem pieśń wyuczoną miłością ukazywaną życiem, wobec Chrystusa obecnego w chorych, ubogich i cierpiących".
Amen

I jeszcze jedno zdanie:
"Jezus Chrystus nauczał, że miłosierdzie jest dla miłosiernych. Domagał się zatem nie tylko czci i szacunku, postawy uwielbienia słowem modlitwy, ale i życiowej postawy pełnej miłosierdzia wobec bliźnich.
Ewangeliczny opis Sądu Ostatecznego, o którym będziemy czytać i mówić jutro przypomina to bardzo wyraźnie."
Opr. br. Bogusław Piechuta OFMCap