Boze żniwo - zapracować na koniec świata
wtorek po 34 niedz. zw. II - 23.11.2004

Kiedyś przyjdzie pora żniw, sprawiedliwego sądu. Wszystko przeminie - nawet najpiękniejsze kościoły postawione ku chwale Pana. Pozostaną tylko świątynie naszego serca. Czy Pan jednak znajdzie w nich wierność Jego słowu i wiarę w spełnienie składanych ludziom przez wieki obietnic?

Bracia i siostry!
Czy nam to odpowiada, czy nie, w cyklicznym przebiegu roku liturgicznego wczytujemy się w teksty Pisma świętego przypominające nam, że dla wszystkiego co istnieje przychodzi czas rozrachunku i czas zdania sprawozdania z włodarstwa, które złożone zostało w nasze ręce.
Wizja świętego Jana Apostoła zapisana na kartach Apokalipsy ukazuje nam polecenie Syna Człowieczego skierowane do Anioła:
"Zapuść twój sierp i żniwa dokonaj"

I wszelkie stworzenie przedłoży sprawozdanie ze swojego włodarstwa.
A my ludzie, dzieci Boga i tej ziemi usłyszymy wtedy z ust Jezusa:
"Byłem chory, a odwiedzaliście mnie. Byłem głodny, a daliście mi jeść . Byłem spragniony i daliście mi pić".
"Byłem" - tak blisko - 30 centymetrów za twoją ścianą.
"Byłem" - w twojej klatce schodowej.
"Byłem" - tuż za płotem twego jednorodzinnego domku. "Byłem" - Ja sam, Jezus Chrystus. Twój Król i Zbawiciel.
"Cokolwiek uczyniliście jednemu z tych najmniejszych, Mnieście uczynili". Dla wielu będą to ostatnie słowa, jakie usłyszą z ust Chrystusa. One uzasadnią straszny wyrok: "Idźcie precz ode Mnie, przeklęci, w ogień wieczny". O usprawiedliwieniu według naszych wyobrażeń nie będzie mowy.

I jak zawsze pojawią się pytania, zrodzą się wątpliwości i znajdą się narody wobec amatorów taniej popularności i zysku. Pojawią się fałszywi mesjasze, pojawią się fałszywi prorocy i będą obiecywać kolorowe nieba, miejsca szczęścia, głosić będą fałszywe prawdy.
Ale Jezus jednoznacznie nas informuje:
"Strzeżcie się, żeby was nie zwiedziono. Wielu bowiem przyjdzie pod moim imieniem i będą mówić:" Ja jestem " oraz: "nadszedł czas". Nie chodźcie za nimi." (Łk21,5-11)

Bolesną może być dla niektórych z nas przestroga wypowiedziana przez Chrystusa:
"Nie każdy, który Mi mówi: "Panie, Panie!", wejdzie do królestwa niebieskiego, lecz ten, kto spełnia wolę mojego Ojca, który jest w niebie. Wielu powie Mi w owym dniu: "Panie, Panie, czy nie prorokowaliśmy mocą Twego imienia, i nie wyrzucaliśmy złych duchów mocą Twego imienia, i nie czyniliśmy wielu cudów mocą Twego imienia?"
Wtedy oświadczę im: "Nigdy was nie znałem. Odejdźcie ode Mnie wy, którzy dopuszczacie się nieprawości!" ( 7,21-23)
"Wtedy jeśliby wam kto powiedział: "Oto tu jest Mesjasz" albo: "Tam", nie wierzcie! Powstaną bowiem fałszywi mesjasze i fałszywi prorocy i działać będą wielkie znaki i cuda, by w błąd wprowadzić, jeśli to możliwe, także wybranych. Oto wam przepowiedziałem. Jeśli więc wam powiedzą: "Oto jest na pustyni", nie chodźcie tam!; "Oto wewnątrz domu", nie wierzcie! (Mt. 24,23-26)
Z wypowiedzi Chrystusa wynika, że są i będą ludzie, którzy w Imię Jego będą czynić cuda, wyrzucać złe duchy, a równocześnie będą to ludzie czyniący nieprawość. Zatem, czy cud jest znakiem działania Bożego, czy też tylko ludzkiego? Co z tymi, którzy w Imię Jezusa czynią cuda, a do których Chrystus kieruje słowa:
"Nigdy was nie znałem. Odejdźcie ode Mnie wy, którzy dopuszczacie się nieprawości!"

Zaskakującą jest wypowiedź Chrystusa, która ustawia nas w kierunku rozumienia działania Bożej miłości ku człowiekowi nie wykluczając faktu, że miłość Boga i jego działania opatrznościowe mogą być wykorzystywane przez ludzi, którzy uzurpują sobie Bożą moc:
"Powstaną bowiem fałszywi mesjasze (...) i działać będą wielkie znaki i cuda, by w błąd wprowadzić, jeśli to możliwe, także wybranych". (Mt 24,24).

Pan Jezus nadal, prawie każdego dnia, pojawia się na ziemi w znakach i cudach, które często czyni przez swoich wybrańców. To o nich Pan Jezus powiedział "poznacie ich po ich owocach" (Mt 7, 20). Ci, którzy są niezwykle blisko Jezusa, są narzędziami w Jego rękach i mogą być wykorzystani tak, jak Pan Bóg sam sobie życzy.
Ojciec Pio był jednym z tych przydatnych narzędzi w rękach Boga. W swoich Listach sam nazywa siebie "zabawką Dzieciątka Jezus", co oznacza, iż obumiera dla siebie całkowicie, aby dać się prowadzić Duchowi Świętemu.

Ojciec Pio, będąc tak blisko Pana Jezusa, otrzymał od Niego bardzo wiele łask, wskutek czego, my jego duchowe dzieci i jego czciciele, zostaliśmy obsypani Bożymi darami.
Żywimy też nadzieję, że Ojciec Pio nadal wstawia się za swoimi dziećmi, pozostającymi na ziemi, ponieważ sam powiedział: "Uczynię więcej dla Was, kiedy będę w Niebie".
By zrozumieć krytykę Jezusa skierowaną pod adresem fałszywych proroków warto sięgnąć do wypowiedzi O Jerzego Tomzińskiego paulina:
Swoje spotkanie z Ojcem Pio tak wspomina:
"Jeszcze bardziej zmieszany przedstawiam swoją trzecią prośbę: Niech Ojciec mi pobłogosławi!
On aż krzyknął: Bóg niech ci błogosławi nie ja.
Rękę podniósł, zrobił krzyż i położył ją na moją głowę.
Tak mnie przycisnął, po prostu powalił na kolana. Wówczas odczułem na tej ręce błogosławiącej taki guz, jakby orzech włoski. Nie wiem, czy miał rękawiczki, czy był bez rękawiczek. Chciałem Go chyba w rękę pocałować. Nie pozwolił, rękę odsunął i wrócił do swej celi, a ja poszedłem do chóru zakonnego.

Ojciec Pio, nie postępował tak jak ci wszyscy nawiedzeni, którzy na życzenie pośpiesznie wyciągają ręce, aby błogosławić. On inaczej: Nie ja, dziecko, Bóg niech ci błogosławi, bo tylko On jest święty."

Często, kiedy ludzie przychodzili dziękować mu za taką czy inną otrzymaną łaskę, zafrasowany odpowiadał gniewnie: "Na ziemi jest tylko jeden Jezus" albo "Nie wiesz, co mówisz", po prostu nie podobało mu się, że zapominają o źródle wszelkiego dobra, którym jest Pan Jezus.
Jeśli więc z całego serca kochamy Ojca Pio za jego wstawiennictwo za nami u Pana Boga, o ileż bardziej powinniśmy kochać Jezusa, który rzeczywiście obdarza nas tak wieloma cudownymi łaskami i darami.

Spróbujmy odczytać przesłanie Ojca Pio do każdego z nas na dziś. Tym, co chciałby, abyśmy zaczerpnęli z jego przykładu, co było wyłącznym celem jego całej, ziemskiej egzystencji, jest postawa miłości i miłosierdzia, o której mówił Jan Paweł II na spotkaniu z Grupami Modlitwy:
"Oto, najmilsi, podstawowe cechy, którymi winny się odznaczać "Grupy Modlitwy" O. Pio, i to w taki sposób, aby zachodziła ścisła więź między waszą wiarą, a waszym życiem:
Święty Augustyn ubolewał, mówiąc do swoich wiernych, że wielu uznaje się za chrześcijan, ale nie ujawnia tego w rzeczywistości, gdyż naprawdę nie są takimi, za jakich się uważają i wystarczy powiedzieć: "w życiu, w zachowaniu, w nadziei i w miłości".
Wszyscy członkowie "Grup Modlitwy" winni z całą oczywistością i odwagą wyrażać to, kim są, to jest, że są autentycznymi i gorliwymi chrześcijanami: "z życia, obyczajów, w nadziei i w miłości!".
Wyrażając te życzenia proszę Pana przez wstawiennictwo Najświętszej Maryi, Matki Jezusa i Kościoła, o obfitości darów bożych i udzielam wam z serca apostolskiego błogosławieństwa".
Jan Paweł II do Grup Modlitwy O.Pio, Rzym, 1 X 1983
Opr. br. Bogusław Piechuta OFMCap