"Bądźcie miłosierni"
3luty 2004 rok C

Bracia i siostry!
Być uczniem Jezusa Chrystusa znaczy upodobnić się do Tego, który stał się sługą aż do ofiarowania siebie na krzyżu (Flp 2,5-8) i który tym życiem nieustannie ludzi w Kościele obdarza. Zasada naśladowania Chrystusa najściślej związana jest z ideałem moralnej doskonałości osoby ludzkiej i z potrzebą zbawienia w Chrystusie. Bez Chrystusa niemożliwe jest zbawienie człowieka w wymiarze ziemskim i wiecznym. Pójście za Jezusem w owym głębszym znaczeniu wskazuje na to, że trzeba będzie z Nim dzielić Jego los", Jego podejście do biednych, chorych i cierpiących, że trzeba "mieć w sobie tajemnicę błogosławieństw", że trzeba wypełniać wolę Bożą. (Alojzy Drożdż [AD] Naśladować Chrystusa, s.145) Jeśli chcesz być doskonałym, idź, sprzedaj wszystko, co posiadasz, i rozdaj ubogim, a będziesz miał skarb w niebie. Potem przyjdź, i chodź za Mną!" (por. Mt 19,16-22). Ogłaszając przykazanie miłości Jezus stawia wymaganie, aby Jego uczniowie "wzajemnie się mi-łowali, tak jak On ich umiłował" podkreślając, że naśladowanie ma bezpośrednie odniesienie do miłości: "Jeśli Mnie kto miłuje, będzie zachowywał moją naukę" (J 14,23). Etos zatem ucznia i co-dzienne realizowanie go (czyli naśladowania Mistrza) są nierozerwalnie związane z posłuszeństwemJego słowom i przykładom. Na tym bowiem osadza się postępowanie za Jezusem i naśla-dowanie Jezusa. "Bądźcie miłosierni, jak Ojciec wasz jest miłosierny". Zdumiewająco odważne wezwanie. Ile razy motywem naszego postępowania było pragnienie naśladowania Ojca niebieskiego? Ile razy byliśmy bezinteresownie dobrzy tylko dlatego, żeby być podobnymi do Boga, który jest wobec nas bezinteresownie dobry? Czyż o wiele częściej nie ważymy dokładnie każdego nawet najmniejszego gestu, obliczając, ile on nam przyniesie korzyści? Szukamy wzorców osobowych wśród dzieci tej ziemi, którzy kroczyli droga naśladowania Chrystusa. Znajdujemy ich tysiące. Byli w historii i są dzisiaj po-śród nas. Sięgamy do ich życia. I oto dzisiaj przed nami wierny syn świętego Franciszka z Asyżu - Padre Pio z Pietrelciny. O nim to powiedział Papież Paweł VI w trzy lata po Jego śmierci do Kapucynów zgroma-dzonych na Kapitule Generalnej w Rzymie: "Patrzcie, jaką sławą cieszył się ten zakon-nik, jak ściągał do siebie ludzi z całego świata. Dlaczego? Czy był może filozofem? Uczonym? Czy dysponował jakimiś wielkimi środkami? Nie. Po prostu, pokornie odprawiał mszę św. spowiadał od rana do wieczora. Był, choć trudno to wyrzec, naznaczony stygmatami Je-zusa Chrystusa ". ,,Bardziej od "cudów" ojca Pio liczy się liczba tych, których zachęcił on do modlitwy, do nawró-cenia i do przyjęcia prób życia" - mówił w wywia-dzie dla ,,Corriere della Sera" o. Raniero Canta-lamessa, kapucyn, kaznodzieja Domu Papieskie-go. č Natomiast w homilii kanonizacyjnej Jan Paweł II pwoiedział: "Trudności i ból, jeśli przyjmowane są w duchu prawdziwej miłości, mogą zamienić się w uprzywilejowaną drogę ku świętości" . A droga ku świętości dobra droga życia przez świadczenie czynów miłości i miłosierdzia, nawet wo-bec tych, których tak trudno jest nam pokochać, o czym tak często przypomina nam Jezus w swoich wypowiedziach. - Miłujcie nieprzyjaciół - - Błogosławcie tych, którzy was przeklinają, - Dawajcie potrzebującym to o co proszą, - Bądźcie miłosierni, - Nie sądźcie, - Przebaczajcie, tym, którzy was o to proszą, - Dawajcie miarą dobrą. Bowiem č odmierzą wam taką miarą jaką wy mierzycie. Każdy z nas zdaje sobie sprawę z tego, że zastosowanie w życiu zasad ewangelicznych, jest bardzo trudne, ale konieczne, bowiem: č Byłem, głodny, spragniony nagi, w więzieniu, mówi Jezus.. a wyście č i tutaj musimy dać sobie odpowiedź, cośmy zrobili, jak postąpiliśmy. * * * Wszystko jednakże zamyka się w naszym postrzeganiu miejsca Boga w życiu człowieka. Ojciec Pio w 1 rocznicę otwarcia Domu Ulgi w Cierpieniu - materialnego dzieła bycia miłosiernym wobec ciała i duszy - powiedział do zgromadzonych: "Dom Ulgi wyciągnął już swe ramiona w stronę kilku tysięcy słabych ciał i dusz, ofiarując owoc waszego miłosierdzia wszystkim bez różnicy - od najbogatszych do najbiedniejszych; rozdając wszystkim hojną miarką środki, które wy ofiarowaliście. Bóg ogrzał promieniami swej miłości ziarno, które zostało zasiane" (O.Pio, maj 1957) Padre Pio, tak wiernie kroczący po śladach wy-deptanych przez Jezusa, świadczył miłość i miłosierdzie, Boże miłosierdzie zarówno, gdy stawał przy ołtarzu w maleńkiej świątyni kapucyńskiej w San Giovanni Rotondo, jak też, gdy zasiadał w konfesjonale. Tam przybywający pielgrzymi uczyli się prawdziwego miłosierdzia wobec siebie przez miłość, miłosierdzie względem bliźnich: "Jak chcecie, żeby ludzie wam czynili, podobnie wy im czyńcie!" Postawmy sobie pytanie: Ile razy w minionym tygodniu zatrzymaliśmy się obok potrzebującego pomocy człowieka, by mu podać rękę. Czy przebaczyliśmy, tym, którzy wobec nas zawinili, a starali się wyrazić swoją skruchę? Czy podaliśmy kromkę chleba, temu, który o nią poprosił? Trzeba pamiętać, że: Ludzie patrząc na nasze czyny, na naszą postawę, słuchając naszych słów dostrzegają w nich praw-dę naszego życia. Czyż nie stać nas na to, byśmy sprawili Ojcu radość, wzorując swe życie na Jego dobroci i miłości.
Opr. br. Bogusław Piechuta OFMCap